Świątek, triumfatorka sześciu turniejów wielkoszlemowych i była liderka światowego rankingu, dotychczas w tym roku tylko raz grała w półfinale – w Rzymie, gdzie uległa... Switolinie. Przegrała z Ukrainką także w ćwierćfinale w Indian Wells, ale w środę poprawiła ogólny bilans na 5-3.
Mecz w Toronto, opóźniony o ponad godzinę z powodu opadów deszczu, miał trzy oblicza: w pierwszym secie Świątek grała w sposób spokojny i wyważony, a Ukrainka popełniła 22 niewymuszone błędy, dlatego nie miała większych szans na dobry wynik. W drugiej odsłonie Switolina takich błędów miała już zaledwie siedem i to Polka miała niewiele do powiedzenia. Jedynego gema wygrała przy stanie 0:5.
Początkowe minuty ostatniego seta to popisy obu zawodniczek, które rywalizowały w efektownym stylu, na wysokim poziomie. Ukrainka przełamała Świątek i wyszła na prowadzenie 3:2, ale był to ostatni gem, który zdołała wygrać. Polka zaczęła grać znacznie solidniej, wywierając na rywalce presję, z którą Switolina sobie nie poradziła.
"Trudny mecz, Elina jest niesamowicie ambitną zawodniczką. Mam wrażenie, że w ostatnich latach gra jeszcze lepiej niż wcześniej. Potrafi podnieść poziom w trakcie meczu, więc trzeba być na to zawsze gotowym. Cieszę się, że i ja zaczęłam grać lepiej w trzecim secie, bo w drugim się trochę pogubiłam. Musiałam sobie z tym poradzić i jestem z siebie dumna, że mi się udało" – powiedziała zwyciężczyni w wywiadzie na korcie.
W kolejnym notowaniu rankingu WTA ósma obecnie Polka awansuje o jedną lokatę. Jeśli zdobędzie pierwszy w tym roku tytuł, będzie nawet piąta.
"To nie jest łatwy sezon. Prawdopodobnie mój najtrudniejszy w życiu na korcie. Ten tydzień był dla mnie czymś pozytywnym, inspiracją. To mi pokazuje, że trzeba walczyć dalej, niezależnie od wszystkiego. Mój zespół wspiera mnie w trudnych momentach, bez niego na pewno by mnie tu nie było, więc jemu też należą się gratulacje" – dodała Świątek

W finale, który rozpocznie się o północy w czwartku na piątek, jej rywalką będzie wiceliderka klasyfikacji WTA Elena Rybakina. Urodzona w Moskwie, ale reprezentująca od 2019 roku Kazachstan tenisistka w półfinale pokonała Amerykankę Coco Gauff (nr 4.) 5:7, 6:2, 6:2.
Spotkanie, które zakończyło się po godz. 1 w nocy czasu lokalnego, trwało dwie godziny i było już w czwartym w tej imprezie, które Rybakina rozstrzygnęła w trzech setach. I podobnie jak w ćwierćfinale z Japonką Naomi Osaką przegrała pierwszą partię i dopiero w dalszej części gry przechyliła szalę na swoją korzyść. Ponownie wiele zawdzięczała swojemu serwisowi, choć tym razem posłała "tylko" pięć asów.
27-letnia Rybakina ma koncie 13 tytułów, w tym dwa w Wielkim Szlemie. Wygrała Wimbledon w 2022 roku i tegoroczną edycję Australian Open. W Melbourne w ćwierćfinale pokonała Świątek 7:5, 6:1 i był to jak na razie ich ostatni pojedynek. Bilans jest remisowy: 6-6.
Stawką finału dla zawodniczki z Kazachstanu będzie nie tylko trzeci w karierze tytuł imprezy rangi WTA 1000 (po Indian Wells i Rzymie w 2023 roku), ale też zbliżenie się na cztery punkty do otwierającej listę światową Białorusinki Aryny Sabalenki.

Wynik półfinału:
Iga Świątek (Polska, 7) – Elina Switolina (Ukraina, 9) 6:3, 1:6, 6:3
TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.
Pakiet Max miesiąc za 0 zł
