Kapitan Portugalii, który rozgrywa prawdopodobnie swój ostatni mundial, chciał pokazać się z jak najlepszej strony i tradycyjnie skupić na sobie uwagę. Zwłaszcza po tym, jak Messi zdominował nagłówki dzięki hat-trickowi przeciwko Algierii. Ronaldo jednak rozczarował, a słaby występ zaliczyli także jego koledzy z drużyny.
Portugalia przystępowała do meczu jako wyraźny faworyt, mając serię pięciu meczów bez porażki w rozgrywkach. DR Konga jednak nie było aż takim outsiderem, o czym świadczą nazwiska takie jak Axel Tuanzebe, Arthur Masuaku, Aaron Wan-Bissaka, Cédric Bakambu czy Yoane Wissa. Wszyscy mają doświadczenie z czołowych europejskich lig i ich jakość była widoczna w tym spotkaniu.
Już po sześciu minutach DRK znalazła się w trudnej sytuacji, gdy Pedro Neto posłał precyzyjne dośrodkowanie w pole karne, a jeden z najniższych zawodników na boisku, Joao Neves (174 cm), został niepilnowany i głową otworzył wynik meczu.
Portugalczycy mieli w pierwszym kwadransie aż 77% posiadania piłki, co z perspektywy statystyk oznaczało ogromną przewagę. Mimo to Wissa, Bakambu i Edo Kayembe w ciągu pierwszych trzydziestu minut kilkukrotnie zagrozili bramce zespołu prowadzonego przez Roberta Martineza.

DRK zaprezentowała bardzo waleczną postawę, która wyraźnie frustrowała rywali. Boczni obrońcy Masuaku i Wan-Bissaka dodatkowo korzystali z możliwości częstego włączania się do ofensywy. Obaj próbowali trzykrotnie wygrać pojedynki jeden na jednego i łącznie wzięli udział w czternastu starciach.
Ponad 100 kontaktów z piłką
Pracowitość afrykańskiej drużyny podkreślili Wissa, Kayembe i Samuel Moutoussamy, którzy szybko zamykali przestrzenie i nie pozwalali portugalskiemu tercetowi środkowych pomocników w składzie Bruno Fernandes, Vitinha i Neves rozwinąć skrzydeł.
Przez większość czasu Portugalia tylko wymieniała podania bez większego efektu, a choć granicę stu kontaktów z piłką przekroczyli Vitinha (134), Tomas Araujo (109) i Renato Veiga (103), europejski zespół nie potrafił stworzyć żadnego sensownego ruchu.
Zablokowany strzał Fernandesa w 39. minucie był dopiero drugim uderzeniem Portugalii w tym meczu, a DRK z czasem nabierała pewności siebie. Swoją szansę wykorzystała w doliczonym czasie pierwszej połowy.
Masuaku posłał wysoką piłkę w pole karne, a żaden z zawodników "Selecao das Quinas" nie zdołał powstrzymać Wissy, który głową wyrównał i zdobył historycznego pierwszego gola dla swojego kraju na mistrzostwach świata.
Podania donikąd
Zespół Ronaldo także na początku drugiej połowy miał wyraźną przewagę w posiadaniu piłki, a skuteczność podań była imponująca: Neves (97,8%), Neto (95,1%) i Vitinha (94,5%) bawili się z rywalami, jednak nieskuteczność napastników sprawiła, że efektowne kombinacje nie przyniosły żadnych korzyści.
Ronaldo oddał swój pierwszy strzał dopiero w 68. minucie, a mając zaledwie 25 kontaktów z piłką przez cały mecz, jego wkład w próbę odwrócenia losów spotkania był naprawdę minimalny. Dwa kolejne jego uderzenia w końcówce również nie trafiły w światło bramki – podobnie jak wszystkie pozostałe strzały jego kolegów. Gol Nevesa pozostał więc jedynym celnym strzałem Portugalii w tym spotkaniu.
Dla Ronaldo to już dziesiąty mecz na wielkim turnieju bez zdobytej bramki, mimo że w tym czasie oddał już 33 strzały. Siedem prób Portugalii w meczu z DRK to jednocześnie najniższa liczba strzałów "Selecao das Quinas" w meczu na MŚ (tyle samo mieli także przeciwko Korei Południowej w 2002 roku).
Jeśli Martinez szuka powodów, dla których drużyna nie zdobyła kompletu punktów, to 29 kontaktów jego zawodników w polu karnym DRK może być jednym z nich. Jednocześnie nie było żadnego dryblingu w wykonaniu Ronaldo, Fernandesa ani Bernarda Silvy, czyli trzech najbardziej doświadczonych piłkarzy w wyjściowym składzie.

Być może kolejną przyczyną niepowodzenia było to, że Fernandes stracił piłkę aż w 17 przypadkach, a gdy w meczu zrobiło się gorąco, lider zespołu Ronaldo był praktycznie niewidoczny. Jak na zawodnika, który zwykle sam pisze scenariusze spotkań, jego występ był wyjątkowo nieprzekonujący.
Portugalia – DR Kongo 1:1

