Prowadzeni przez Chrisa Wooda All Whites rozpoczęli turniej pozytywnie, remisując 2:2 z Iranem, ale po porażce 1:3 z Egiptem i piątkowej klęsce 1:5 z Belgią odpadli już po fazie grupowej.
Mimo że Nowa Zelandia była jednym z najniżej notowanych zespołów w trudnej grupie, szybkie pożegnanie z turniejem będzie odebrane przez piłkarzy i sztab jako zmarnowana szansa na większy wpływ na rozwój futbolu w kraju zdominowanym przez rugby.
Podczas gdy Nowozelandczycy wracają do domu, inne skromne reprezentacje, jak Republika Południowej Afryki czy Bośnia i Hercegowina, wciąż walczą po wywalczeniu awansu do fazy pucharowej.
Jako jedyna drużyna z Oceanii z profesjonalną piłką nożną, All Whites mieli praktycznie zagwarantowany udział w powiększonym, 48-zespołowym turnieju, podczas gdy wcześniej musieli wywalczyć awans w międzykontynentalnych barażach.
Ostatnia nowozelandzka drużyna, która przeszła tę drogę, również odpadła w fazie grupowej podczas mistrzostw w Republice Południowej Afryki w 2010 roku, ale zespół Rickiego Herberta zyskał uznanie na całym świecie, bo nie przegrał żadnego meczu.
Tym razem nie będzie jednak powitania bohaterów dla drużyny Darrena Bazeley’a, która miała łatwą drogę przez eliminacje, rywalizując z zespołami z Pacyfiku złożonymi głównie z półprofesjonalistów i amatorów.
Automatyczne miejsce Oceanii to ogromna korzyść dla Nowej Zelandii, a tamtejsza federacja piłkarska będzie go bronić jak skarbu, bo niemal gwarantuje udział w mundialu co cztery lata.
Inne reprezentacje, które odpadają w trudniejszych eliminacjach kontynentalnych, mogą jednak uznać tę furtkę za niesprawiedliwą.
Pod wieloma względami Nowa Zelandia Bazeley’a była najlepiej przygotowaną z trzech drużyn All Whites, które awansowały na mundial – miała napastnika z Premier League w osobie Wooda, doświadczony kręgosłup zespołu i serię sparingów z wymagającymi rywalami.
Choć niewielu wierzyło, że Nowa Zelandia przebije się do fazy pucharowej, drużyna była przekonana, że może sprawić niespodziankę.
Ostatecznie zmarnowała jednak złotą szansę na trzy punkty w meczu otwarcia z Iranem, prowadząc dwukrotnie po dublecie Elijaha Justa, ale pozwalając rywalom odrobić straty.
"To będzie ten mecz, do którego będziemy wracać myślami" - powiedział Wood dziennikarzom w piątek po klęsce z Belgią.
Prowadzili także 1:0 z Egiptem, ale rozpadli się w drugiej połowie.
Ich defensywa, uznawana przed turniejem za jeden z mocniejszych punktów, straciła aż dziesięć bramek.
Dla kibiców to rozczarowanie, ale Nowa Zelandia może wyciągnąć z tych bolesnych lekcji cenne wnioski na przyszłość.
Premia za sam awans – 12,5 miliona dolarów amerykańskich – to ogromny zastrzyk dla niewielkiego programu piłkarskiego.
Rugby wciąż dominuje, ale piłka nożna zyskuje na znaczeniu – Auckland FC, drugi profesjonalny klub w kraju, w tym roku sięgnął po mistrzostwo Australii już w swoim drugim sezonie, otwierając nowe ścieżki dla młodych talentów.
Just, grający na co dzień w Szkocji, stał się rozpoznawalny w pięciomilionowym kraju po zdobyciu trzech z czterech goli Nowej Zelandii.
Wielu z 24 zawodników, którzy debiutowali na mundialu, będzie bogatszych o doświadczenie, jeśli wrócą na turniej w 2028 roku w Maroku, Hiszpanii i Portugalii.
Wood, 34-latek, który debiutował na mistrzostwach świata w 2010 roku, liczy, że zagra jeszcze raz.
"Mam nadzieję, że za cztery lata ci chłopcy i ta drużyna będą w świetnej formie" - powiedział napastnik Nottingham Forest.
Mundial 2026
Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2026 odbędą się w dniach od 11 czerwca do 19 lipca w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. W turnieju weźmie udział 48 reprezentacji narodowych, a mecze będą rozgrywane na 16 nowoczesnych stadionach. Tytuł broni Argentyna. Polska nie zakwalifikowała się do mundialu.
Harmonogram i godziny meczów • Tabele grupowe • Składy drużyn na MŚ • Gwiazdy, których zabraknie na MŚ • Typy i kursy
TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.
Pakiet Max miesiąc za 0 zł
