Paragwaj wyeliminował Niemcy w 1/16 finału po zwycięstwie w serii rzutów karnych. Albirroja przeszła fazę grupową jako jedna z ośmiu najlepszych drużyn z trzecich miejsc, kończąc rywalizację w grupie z USA, Australią i Turcją.
Najlepszy w historii występ Paragwaju nie jest zaskoczeniem dla selekcjonera Francji Didiera Deschampsa, który – w przeciwieństwie do Desire Doue podczas tej samej konferencji – nie przypisuje sukcesu wyłącznie agresywnemu stylowi gry.
"Paragwaj nie wziął się znikąd. Jak każda drużyna z Ameryki Południowej, ma wielkie serce. To nie agresja wygrywa mecze" - podkreślił Deschamps.
"To zespół, który doskonale zna się na piłce. Mają dobrych zawodników: Enciso, Almiron... Znakomicie się rozumieją, dobrze wykonują swoje zadania. Ale to nie wszystko".
Napastnik Francji Kylian Mbappe jest bohaterem nagłówków we Francji dzięki sześciu golom w czterech meczach, ale Deschamps zwraca uwagę na bardziej subtelną linię w swojej drużynie, która robi różnicę.
"Mówimy o ataku, bo strzelamy bramki. Ale pomiędzy linią obrony a atakiem jest środek pola. Niezależnie czy to Aurélien (Tchouameni), Adrien (Rabiot) czy Manu (Kone), zapewniają równowagę i pressing. Nie można rozdzielać tych formacji. To jak układanka – potrzebne są połączenia".

Sobotnie starcie Francji z Paragwajem nie będzie pierwszym w historii – Deschamps był obecny, gdy Trójkolorowi pokonali ekipę z Ameryki Południowej w 1/8 finału w 1998 roku. O wyniku zadecydował wtedy złoty gol Laurenta Blanca – wspomnienie to wywołało uśmiech na twarzy Deschampsa.
"Moich zawodników nie było wtedy jeszcze na świecie, ale ja to pamiętam. To był ważny moment dla mnie, dla Francji. To było trudne spotkanie; to część historii piłki nożnej, historii mistrzostw świata. Dziś to już inny mecz, ale atuty Paragwaju pozostają takie same".
