Selekcjoner Maroka po meczu z Haiti: Rywale nas szanują

Selekcjoner Maroka po meczu z Haiti: Rywale nas szanują
Selekcjoner Maroka po meczu z Haiti: Rywale nas szanująPAP / EPA / ROMAN WITTEK

Trener piłkarskiej reprezentacji Maroka Mohamed Ouahbi po wygranym meczu z Haiti (4:2) w mistrzostwach świata przyznał, że jego zespół nie był wystarczająco dobry, by zająć pierwsze miejsce w grupie C, w której zwyciężyła Brazylia. Zaznaczył jednak, że rywale już bardziej szanują jego zespół.

"Chcielibyśmy być na szczycie grupy, to był nasz cel. Jednak nie graliśmy wystarczająco dobrze, żeby to osiągnąć, zwłaszcza w tym ostatnim meczu" - powiedział Ouahbi na konferencji prasowej.

Jak zaznaczył, Haiti zmusiło jego drużynę do maksymalnego wysiłku.

"W drugiej połowie musieliśmy naprawdę dać z siebie wszystko. Stworzyliśmy mnóstwo okazji do zdobycia gola i wygraliśmy zasłużenie, ale przyszło nam to z trudem" - dodał.

Zwrócił przy tym uwagę, że Maroko w ostatnim czasie "wkroczyło w inny piłkarski wymiar”.

"Nasi zawodnicy dużo bardziej wierzą w siebie, a przeciwnicy szczerze nas szanują. To postrzeganie nas bardzo się zmieniło" - podkreślił szkoleniowiec.

Również kapitan reprezentacji Achraf Hakimi przyznał, że rywale napsuli Marokańczykom sporo krwi.

"Haiti już odpadło z rozgrywek, ale na pożegnanie z mistrzostwami pokazało wielką wolę walki i sprawiło nam sporo kłopotów. Momentami cierpieliśmy na bosku, ale ostatecznie udało się wygrać" - wskazał.

"Mecz był szalony, padło dużo bramek, z naszego punktu widzenia za dużo ich straciliśmy. Ale jesteśmy bardzo zadowoleni, że awansowaliśmy do kolejnej rundy. To, co za nami już przestaje się liczyć, idziemy naprzód" - dodał obrońca Paris Saint-Germanin.

Trener reprezentacji Haiti Sebastien Migne, mimo trzeciej porażki w mundialu, przyznał, że jest zadowolony z postawy swoich zawodników, którzy "godnie reprezentowali” naród haitański.

"Jestem oczywiście rozczarowany wynikiem, ale ani przez moment nie czułem, żeby moi piłkarze się poddali czy zrezygnowali. Bałem się, że trzeci stracony gol może ich załamać, ale tak się nie stało. To odzwierciedlenie narodu haitańskiego, który nigdy się nie poddaje" - powiedział Francuz.

Haiti wróciło na mundial po 52 latach, ale wciąż czeka na pierwszy punkt. W tym kontekście szkoleniowiec żałował zwłaszcza pierwszego meczu, przegranego ze Szkocją 0:1, w którym jego zespół długimi fragmentami było równorzędnym rywalem i stworzył sporo sytuacji bramkowych.

"Wtedy byliśmy najbliżej wywalczenia historycznego punktu. Ale generalnie poprzeczkę mieliśmy zawieszoną bardzo wysoko, zresztą już sam awans po takim czasie to nie lada wyczyn. Mając w grupie takie drużyny, jak Brazylia i Maroko każdemu byłoby ciężko o dobre wyniki" - zauważył trener, który przyznał, że jego podopieczni w środę "Marokiem trochę wstrząsnęli”.

Napastnik angielskiego Sunderlandu Wilson Isidor, który zdobył jednego z goli, wyraził nadzieję, że te dwie bramki z meczu z Marokiem przyniosło Haitańczykom trochę radości.

"Mamy fantastyczne pokolenie, jesteśmy dopiero na początku drogi. Szkotom zajrzeliśmy głęboko w oczy i mocno ich postraszyliśmy, z Brazylią udało nam się rozegrać 45 minut bez straty gola, a z Marokiem przez 70 minut walczyliśmy jak równy z równym. Na tym można zbudować coś fajnego i wrócić za cztery lata" – podsumował Isidor. 

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen