Iran zajął trzecie miejsce w grupie G po trzecim z rzędu remisie. Obecnie znajduje się wśród ośmiu najlepszych drużyn z trzecich miejsc, ale ponieważ do rozegrania pozostały jeszcze trzy grupy, awans jest mało prawdopodobny. Taremi w pierwszej połowie nie wykorzystał rzutu karnego, a w doliczonym czasie gry był załamany, gdy VAR nie uznał zwycięskiego gola Khalilzadeha po tym, jak czubek jego stopy był na spalonym.
Napastnik Olympiakosu nie chciał rozmawiać o wyniku, zamiast tego wykorzystał wywiad w strefie mieszanej, by zwrócić uwagę na problemy Iranu poza boiskiem. Przez cały turniej reprezentacja nie mogła trenować w USA, gdyż w ostatniej chwili została przeniesiona do Tijuany, a jej podróże były utrudnione przez surowe ograniczenia przy wjeździe do kraju i na mecze.
Dodatkowo niektórzy członkowie sztabu szkoleniowego nie mogli podróżować na mecze, ponieważ nie otrzymali wiz. "Katastrofalny mundial. FIFA powinna rozwiązywać każdy problem, ale niestety od początku tego nie zrobiła. Pan Infantino przyszedł do naszej szatni przed pierwszym meczem i powiedział, że to dopiero początek. Ale faza grupowa się kończy, a nasza logistyka wciąż nie jest gotowa. Nie mają wiz" - powiedział.
"Jak to możliwe, że ciągle musimy podróżować do Tijuany? Kochamy ludzi w Meksyku. Kochamy mieszkańców Tijuany. Są wspaniali. To bardzo skromni ludzie. Bardzo ich lubimy. Ale jako profesjonalny piłkarz w profesjonalnych rozgrywkach to nie jest w porządku. Takie jest nasze zdanie, bo znowu jedziemy do Tijuany. Bez regeneracji, bez niczego. Według nas to nie jest fair. Czy to jest fair dla FIFA? Dla nich tak. Ale dla nas nie" - mówił Taremi i kontynuował:
"Dajemy z siebie wszystko. Gramy dla innych ludzi. Chcemy, żeby byli szczęśliwi. Chcemy dać im radość. Chcemy przekazać ludziom przesłanie pokoju. W Iranie, poza Iranem, dla FIFA, dla wszystkich. Ale od innych nie czujemy pokoju wobec nas".

Zaraz po meczu Irańczycy mieli zaplanowany powrót do Meksyku, a piłkarze będą obserwować, czy ich pobyt na MŚ się przedłuży. Taremi przyznał, że po remisie z Egiptem był rozczarowany. "Jestem smutny, ale mamy nadzieję, prawda? Człowiek zawsze ma nadzieję, a po meczu w szatni była dobra energia, więc zobaczymy, co się wydarzy. Jesteśmy dumni z naszej gry, zawodników i z tego, jak rozegraliśmy mecze" - opisał.
