Przejdź do głównej treści

Czwartek z Ekstraklasą: Lech wraca na szczyt w końcówce, Górnik przedłużył męki Rakowa

Zaktualizowany
Czwartek z Ekstraklasą: Górnik bierze wszystko z Rakowem, czas na Lecha i Jagiellonię
Czwartek z Ekstraklasą: Górnik bierze wszystko z Rakowem, czas na Lecha i JagiellonięArena Akcji / Sipa USA / Profimedia

Po zakończeniu europejskich kwalifikacji cztery kluby odrobiły zaległe spotkania 5. kolejki Ekstraklasy. Po cudownym golu Kobayashiego Lech dopiero w ostatnich minutach wydarł zwycięstwo 2:1 z Jagiellonią i został liderem tabeli. W Częstochowie Raków przedłużył z Górnikiem katastrofalną serię porażek (1:2), choć zmiany Dawida Szulczka mogły dać nadzieję kibicom.

Lech Poznań - Jagiellonia Białystok (2:1)

Spóźniony hit Ekstraklasy rozpoczął się od… przerwy. Zanim zawodnicy zdążyli rozkręcić się na boisku, zadymienie wymusiło dobrych kilka minut odpoczynku. Po nim piłkarze jakby nie mogli nabrać tempa – oba zespoły były zachowawczo i tylko za pressing można było pochwalić Jagiellonię.

Przyspieszenie zaoferował Rodrigo Conceicao – minął z piłką dwóch rywali, by moment później próbować strzału przewrotką. Uzyskał z tego tylko poważny ból pleców. Serca zabiły też mocniej, gdy Mateusz Lis zaliczył przegraną walkę o piłkę w powietrzu, ale na linii bramkowej asekurował go Joel Pereira, a Szymon Marciniak i tak odgwizdał faul na bramkarzu.

Momentum - zmiany dynamiki meczu Lech - Jagiellonia
Momentum - zmiany dynamiki meczu Lech - JagielloniaFlashscore

Jeszcze w 29. minucie Sergio Lozano rotującym strzałem z dystansu liznął boczną siatkę, zanim Lech przejął kontrolę. W 33. minucie Walemark posłał za długą piłkę prostopadle do Sayyadmanesha, który walczył jeszcze z Abramowiczem moment później – strzałem z dystansu i w biegu do piłki na granicy pola karnego. Moment później przyszło przełamanie. Strzał po pierwszej wrzutce udało się zablokować, ale Palma oddał na prawo do Joela, a ten wrzucił idealnie na głowę Pablo Rodrigueza. Lech objął prowadzenie przy pierwszej celnej próbie!

Gol zwieńczył okres coraz lepszej gry Lecha, tyle że gospodarze zbyt mocno rozluźnili się w doliczonym czasie. Yuki Kobayashi nie potrzebował podchodzić pod samo pole karne: wykorzystał bierność rywali ponad 20 metrów od gola i posłał piłkę wznoszącą się aż do poprzeczki, pod którą futbolówka weszła do siatki. Mogło być jeszcze gorzej, gdy w 45+7. minucie Lozano z dystansu wcale nie był bardzo daleko od przelobowania Lisa z dystansu.

Druga połowa rozpoczęła się wręcz skrajnie jednostronnie, do czego przyczyniły się błędy defensywne Jagiellonii. Po nich piłka notorycznie wracała w niebezpieczny obszar i goście mieli szczęście, że nie stracili gola. W 49. minucie z obrotu uderzał Sayyadmanesh, dwie minuty później Palma strzelił w rękawice bramkarza, a po nim Berggren posłał piłkę w trybuny. Jeszcze po razie zaliczyli Rodriguez i Abramowicz przed upływem godziny.

Dopiero Klynge w 74. minucie oddał pierwszy celny strzał Jagiellonii po przerwie (Lis spokojnie złapał), a po drugiej stronie świetna interwencja Abramowicza wybiła Walemarkowi z głowy decydującego gola. Wszedł też Ishak, ale w 83. minucie szczęścia z dystansu szukał Yannick Agnero, posyłając niski strzał obok słupka.

Moment później Romanczuk został zablokowany po drugiej stronie, ale kluczowe wydarzenia działy się od 87. minuty pod bramką gości. Po rzucie rożnym Robert Gumny skierował piłkę głową do siatki, ale Szymon Marciniak nie uznał bramki! Trybuny zamarły i dopiero wizyta przed ekranem potwierdziła słowa gospodarzy, że Abramowicz nie był faulowany, gol się liczył!

Statystyki meczu Lech Poznań - Jagiellonia Białystok
Statystyki meczu Lech Poznań - Jagiellonia BiałystokFlashscore

 

Raków Częstochowa - Górnik Zabrze (1:2)

Pogrążony w kryzysie Raków podejmował Górnika z nowym – choć tymczasowym – trenerem Dawidem Szulczkiem. Nowa „miotła” nie poradziła sobie jeszcze z problemami, jakie gnębią zespół w tym sezonie. Już po pięciu minutach długi przerzut Kacpra Urbańskiego znalazł przed bramką Rafała Janickiego, o którego Marko Perović tylko się rozbił. Defensor zgrał na drugi słupek, a Janis Antiste wepchnął piłkę i celebrował pierwsze trafienie w Ekstraklasie.

Miejscowi próbowali odpowiedzieć, tyle że bez efektu. Podczas gdy Raków rozbijał się przed polem karnym, Zabrzanie siali spustoszenie bez problemu – Urbański czy Ikia Dimi bez problemu znajdowali miejsce na połowie Rakowa. Dopiero w 19. minucie Medaliki zdołały oddać strzał, gdy Emreli – w nieoptymalnej pozycji – pokusił się o próbę z dystansu. Nad poprzeczką.

Jedynym pocieszeniem Rakowa był fakt, że Górnik marnotrawił sporą część swoich wysiłków niecelnymi podaniami na finiszu. Energia była jednak po ich stronie i potwierdzili przewagę drugim golem w 34. minucie. Erik Janza świetnie wstrzelił rzut wolny przed bramkę, a Janicki trąceniem nie pozwolił na skuteczną interwencję Trelowskiemu.

Szulczek zareagował szybką zmianą pogubionego Perovicia, którego zastąpił Jean Carlos Silva. Zdecydowanie poprawiło się zabezpieczenie jego strefy, ale to wciąż Górnik trzymał piłkę w progu gospodarzy aż do przerwy. Miejscowi schodzili na nią wygwizdywani.

Po powrocie ich gra była bardziej dynamiczna, lecz z konieczności skupiona na własnej połowie, gdzie Górnik szukał gola nr 3. W 50. minucie Trelowski wygarniał piłkę spod nóg Antiste’a, zaś minutę później odetchnął, gdy Dimi uderzył z narożnika pola karnego obok słupka. Dopiero przed upływem godziny Patryk Makuch groźnie główkował pod bramką Schulze, choć niecelnie.

Momentum - dynamika meczu Raków - Górnik
Momentum - dynamika meczu Raków - GórnikFlashscore

Zdecydowanie bliżej było w 66. minucie pod bramką Rakowa, gdzie tylko czujny Fran Tudor wybijał głową piłkę sprzed linii. Celną główkę Makucha z drugiej strony oglądaliśmy moment później, ale pojedyncze interwencje Schulze pozostawały pewne. Za to w 73. minucie gigantycznego pecha miał Kacper Urbański: uderzył w dalszy słupek, a wracająca piłka nie została dobita przez zaskoczonego Antiste przed pustą bramką.

Zadymienie zmusiło obie ekipy do zejścia z boiska, ale Raków nie zamierzał składać broni. W 80. minucie efektowna akcja prawą stroną pozwoliła Jeanowi Carlosowi wrzucić piłkę przed bramkę. Makuch główkował w poprzeczkę, za to Emreli dobijał celnie, z pomocą odbicia od Janickiego. Sześć doliczonych minut przedłużyło nadzieje Rakowa, tyle że powietrze ostatecznie uszło z meczu, gdy Lamine Diaby-Fadiga za ostry faul na Urbańskim zarobił pod koniec czerwoną kartkę. Ostatnim akcentem był strzał Makucha po rzucie rożnym, obroniony przez Schulze,

Statystyki meczu Raków Częstochowa - Górnik Zabrze
Statystyki meczu Raków Częstochowa - Górnik ZabrzeFlashscore
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen