Reklama
Reklama
Reklama
Więcej
Reklama
Reklama
Reklama

Jedenastka 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy: Doskonała obrona Górnika i przebudzenie Hinokio

Jedenastka 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy: Doskonała obrona Górnika i przebudzenie Hinokio
Jedenastka 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy: Doskonała obrona Górnika i przebudzenie HinokioProfimedia
Liczby nie kłamią – po raz pierwszy w sezonie najwięcej reprezentantów w jedenastce kolejki ma Górnik Zabrze. W roli głównej Rafał Janicki, który nie tylko strzelił gola, ale też sam w bramce obronił strzał rywali nogą i zaliczył trzecią najwyższą ocenę za mecz w sezonie. Kto poza nim? Oddajemy głos danym – to one ukształtowały jedenastkę kolejki, z naszą niewielką pomocą.

W 4. kolejce PKO BP Ekstraklasy doczekaliśmy się niespotykanej sytuacji, w której drużyna z jednym golem po czterech meczach (!) ma aż trzech reprezentantów w jedenastce kolejki. Skandal? Nic z tych rzeczy, o ofensywie Trójkolorowych wciąż trudno powiedzieć cokolwiek dobrego. Za to defensywa w sobotnim meczu z Koroną w Kielcach spisała się modelowo. Złocisto-Krwiści wystawili 14-krotnych mistrzów na ciężką próbę, a ci wyszli z niej obronną ręką. To zero z tyłu zostało wypracowane w pocie czoła przez prawie 90 minut.

Jedenastka 4. kolejki Ekstraklasy
Jedenastka 4. kolejki EkstraklasyFlashscore

Bramkarz 

Daniel Bielica (Górnik Zabrze) 7.8 pkt

Po potwornych błędach w meczu z Radomiakiem musiał pozbierać się do kupy szybko, zwłaszcza przy niemocy ofensywnej Górnika. Tym bardziej cieszy, że w Kielcach 24-latek skutecznie ratował swoich kolegów przed golem dla gospodarzy. W pierwszej połowie nie miał wiele pracy, za to im bliżej końca, tym trudniejsze piłki posyłali mu kielczanie. 

Choć występ był bardzo solidny, to niewiele brakowało, a liczby wskazałyby jego vis-a-vis jako zwycięzcę. Xavier Dziekoński był wystawiany na bardzo ciężkie próby i bronił wybitnie aż do doliczonego czasu gry. Wtedy szczęście go opuściło, a po wpuszczonym golu nota musiała spaść. Zatem najwyżej ocenionym bramkarzem kolejki pozostaje Daniel Bielica.

Obrońcy

Łukasz Sołowiej (Puszcza Niepołomice) 8.1

W swojej drużynie jest lewym środkowym, ale punktacja skłoniła nas do układu 3-4-3, w którym wciąż nie mogło go zabraknąć. Weteran polskich lig spisuje się nie tylko w czyszczeniu pod swoją bramką (w doliczonym czasie uratował drużynę przed porażką!), ale też okazuje się sprytnym liskiem pola karnego i właśnie został najlepszym strzelcem Puszczy Niepołomice. W sobotę jednak nie tylko strzelił gola, ale z zimną krwią jako pierwszy w sezonie pokonał bramkarza Legii, a Żubry jako pierwsze urwały wicemistrzom punkty. Za samo to chciałoby się przyznać wyższą notę, ale nie – Sołowiej zapracował na notę powyżej 8 pkt na boisku!

Rafał Janicki (Górnik Zabrze) 8.8

Gdyby szukać jasnych punktów w Górniku od początku sezonu, to jego nazwisko trzeba by brać pod uwagę. W sobotę jednak po raz pierwszy rozbłysł naprawdę, zaliczając doskonały występ w Kielcach. 31-letni stoper napracował się przy pozbawianiu nadziei kielczan, notując 13 odbiorów, utrzymując bardzo wysoką skuteczność podań i wreszcie – strzelając zwycięską bramkę, choć 10 minut wcześniej sam stał na linii bramkowej i obronił strzał gospodarzy, asekurując Bielicę.

Najlepszy wg danych zawodnik kolejki - bardzo skuteczny w defensywie i strzelec gola na wagę wygranej
Najlepszy wg danych zawodnik kolejki - bardzo skuteczny w defensywie i strzelec gola na wagę wygranejProfimedia/Flashscore

Kryspin Szcześniak (Górnik Zabrze) 7.4

Drugi z rzędu mecz zabrzan bez straconej bramki to wyczyn nie tylko Janickiego i Bielicy. Młody Szcześniak w Kielcach zapisał na swoim koncie pierwszy naprawdę dobry mecz tego sezonu, jak zresztą cała defensywa Trójkolorowych. 

Pomocnicy

Bartłomiej Pawłowski (Widzew) 7.8

Trudno dziś wyobrazić sobie łódzki Widzew bez jego nazwiska, co tym cenniejsze okazało się w pierwszych od ponad dekady ekstraklasowych derbach Łodzi. Bartłomiej Pawłowski zalicza gola lub asystę w każdym meczu, a w sobotę mógł mieć jedno i drugie, gdyby nie Aleksander Bobek, który wybronił jego dobry strzał z wolnego. Nie obronił za to strzału Jordiego Sancheza, który do okazji doszedł tylko dzięki Pawłowskiemu. Zgierzanin wyszedł z piłką z własnej połowy i sam obezwładnił defensywę ŁKS-u, by wyłożyć piłkę koledze na finiszu.

Patryk Dziczek (Piast Gliwice) 7.9

Gol strzelony Rakowowi musi zostać odnotowany, nawet jeśli Dziczek zapisał go na swoim koncie z karnego. W końcu Kovacević z Rakowa już kiedyś na tym stadionie karnego Piasta obronił. Pomocnik gospodarzy pracował jednak ciężko na swoją notę przez cały mecz, czego dowodem może być jego rajd z piłką i strzał w 97. minucie, nie bez wysiłku wyciągnięty przez Serba.

Michał Trąbka (Stal Mielec) 8.0

Pozyskany z ŁKS-u zadziorny środkowy nie miał wybitnego startu w nowej drużynie. W sobotę jakby uparł się, by statystyki poprawić. Od pierwszych minut walczył na całym boisku, od odbiorów pod swoją bramką po strzały i efekty w końcu przyszły. W 35. minucie trafił do bramki pechowo, ułamki sekundy po gwizdku sędziego – gol nieuznany. Za to 20 minut później przyjął piłkę klatką i z półobrotu pokonał Trelowskiego. 

Lisandro Semedo (Radomiak) 7.8

Radomiak jeszcze nigdy nie wygrał w Szczecinie? To już nieaktualne, a pierwszą bramkę zaliczył w 20. minucie Lisandro Semedo. Otrzymał znakomite podanie od Donisa, ale i wykończenie było bezlitosne dla pogrążonego w minionym tygodniu Bartosza Klebaniuka. W pewnym sensie Semedo pracował na tę bramkę co najmniej dwa mecze, ponieważ już przeciwko Cracovii jego wszechobecność na obrzeżach pola karnego powinna była dać efekty. Grunt, że przyszły!

Napastnicy

Koki Hinokio (Stal Mielec) 8.3

Do tej pory na zdobycie dwóch bramek w Ekstraklasie Japończyk pracował prawie półtora roku. W sobotę potrzebował kilkunastu minut na dwa trafienia. I nie ujmujmy mu tylko dlatego, że Kacper Trelowski miał gorszy dzień. Pierwsza bramka może i trafia do kategorii klopsów, ale ewidentnie dodała mu pewności siebie, by spróbować ponownie. A jeśli czegoś w grze Hinokio brakowało, to właśnie pewności przy strzale. Szarpanie do przodu środkiem i skrzydłem, mijanie obrońców – z tego już go znaliśmy. Czas, by również dorobek bramkowy się poprawił. A dwa gole w jednym sezonie to już rekord w jego trzech sezonach na najwyższym poziomie.

Jordi Sanchez (Widzew) 7.6

Hiszpan postanowił wyryć swoje nazwisko w pamięci łódzkich kibiców? Chyba tak, ponieważ właśnie stał się katem ŁKS-u. Nie tylko strzelił gola do szatni, ale… strzelił też drugiego gola do szatni. Oczywiście ten drugi nie został ostatecznie uznany, za to instynkt Sancheza przed bramką był w sobotę wybitny.

Josue (Legia Warszawa) 8.3

Jedenastka kolejki bez przedstawiciela Legii? Jeszcze nie! Co prawda gol z rzutu wolnego Josue miał w sobie elementy tragikomedii ze strony Kewina Komara, jednak posłany był prawidłowo i zagrożenie sprawić musiał. Josue z kolei musiał wziąć na barki całkiem sporo w nie najlepszym meczu wyjazdowym całej drużyny, w którym koledzy wyraźnie ustępowali Portugalczykowi skutecznością.