Światło czerwone. Przełamanie, ale czy uczciwe
Wypadałoby przede wszystkim docenić Legię, że wreszcie zdołała przełamać klątwę Niecieczy. Szkoda jedynie, że w tym mało przekonującym i tak zwycięstwie nie zabrakło kontrowersji, która mogła mieć znaczny wpływ na wynik. Chodzi oczywiście o uderzenie łokciem Damiana Hilbrychta w twarz przez Kacpra Chodynę. Sam jestem przeciwnikiem zbyt drobiazgowego gwizdania, ale w tej sytuacji zawodnik Legii moim zdaniem przesadził i nawet jeśli nie zrobił tego z premedytacją, to przynajmniej nie zadbał o uniknięcie skrzywdzenia przeciwnika. A wszystko działo się w polu karnym przy prowadzeniu gości...
Jak zwykle sporo emocji było także w meczu Widzewa. Łodzianie przedłużyli nadzieje na utrzymanie, choć spotkanie z Lechią mogło rozpocząć się dla nich zupełnie inaczej, a raczej powinno. Zwykle Hiszpanie wzbogacają naszą ligę o kulturę i technikę gry, leczy tym razem było inaczej. Carlos Isaac już w czwartej minucie brutalnie zaatakował Aleksandara Cirkovicia, trafiając w jego staw skokowy. Ostatecznie zobaczył za to żółtą kartkę, choć gospodarze powinni od tego momentu grać w osłabieniu.
W końcówce rozgrywek emocje rosną, tym bardziej liczymy, że spokój i opanowanie zachowają sędziowie. Jednak te i inne przykłady z ostatnich kolejek pokazują, że system VAR wciąż ma wiele niedoskonałości. A przecież wszyscy chcemy, by rozstrzygnięcia były po prostu sprawiedliwe.
Światło pomarańczowe. Łatwej nie będzie
W kilka czy kilkanaście dni nie da się zrobić wiele, zwłaszcza przy fatalnej atmosferze. Nikt nie oczekiwał zatem od Bartosza Grzelaka cudów, jednak trzeba przyznać, że Cracovia w ostatnich kolejkach nieco się skompromitowała, notując jedynie trzy punkty w trzech meczach, w których grała w przewadze. Raz chodziło o stratę gola w końcówce, a dwukrotnie o brak wykorzystania gry w przewadze, by sięgnąć po pełną pulę. I tak z drużyny, która pozytywnie zaskakiwała na początku sezonu, stała się zespołem uwikłanym w walkę o utrzymanie. Bardziej sprzyjających okoliczności może już nie być.

Światło zielone. Siła nie tylko w nogach
Pod tym względem - psychologicznym - zaimponowali mi za to piłkarze Zagłębia Lubin. Jasne, oni też zapewniają swoim fanom huśtawkę emocji i sporo nerwów, z drugiej strony pokazują, że każdą złą serię można przerwać, nawet gdy teoretycznie kolejny przeciwnik jest tylko mocniejszy.
Tym razem podopieczni Leszka Ojrzyńskiego zaskoczyli mimo wszystko pretendenta to tytułu i zdobywcę Pucharu Polski, wygrywając na trudnym terenie w Zabrzu, przy tym z większą liczbą strzałów celnych. A ja zawsze doceniam nie tylko rezultaty, ale i rozwój drużyny i budowanie odporności mentalnej, bo to zwykle w tej strefie polskie drużyny przegrywają walkę o wyższe cele w europejskich pucharach.

