6 kwietnia Rajović zdobył dwie bramki w ligowym meczu z Pogonią Szczecin (2:0). Jego strzelecka niemoc trwa od czterech miesięcy. Mimo to Papszun konsekwentnie na niego stawia. W niedzielnym spotkaniu z Zagłębiem umieścił piłkę w bramce, ale gol nie został uznany, gdyż obrońca Legii Robert Deziel przeszkadzał bramkarzowi Jasminowi Buriciowi.
"Część naszych kibiców nie pomaga w sytuacji z Rajoviciem. Kiedy krytyka jest uzasadniona, rozumiemy ją i przyjmujemy, ale w niektórych przypadkach jest przesadzona. Mileta zagrał dobry mecz i zdobył moim zdaniem prawidłową bramkę. Kibice innych drużyn mogą w ten sposób się zachowywać, ale nasi nie powinni. To dla nas szkodliwe. Należy wspierać drużynę. Doceniamy to, że włożył duży wysiłek w mecz. Prosiłbym kibiców o sprawiedliwe traktowanie. Są momenty, gdzie jest pole do krytyki, ale trzeba docenić chłopaków" - zaapelował Papszun na konferencji prasowej.
"Prosiłbym o rzetelność, ale też o wsparcie. Robimy dużo i zrobiliśmy już sporo w rundzie wiosennej. Potrzebujemy pozytywnej energii. Kiedy teraz nam idzie, wprowadzanie negatywnej atmosfery jest niepotrzebne. Sytuacja z Miletą nie jest prosta, bo wiem, że nie układa mu się tak, jak wszyscy byśmy chcieli. On jest bardzo ambitny i po prostu mi go szkoda" - kontynuował.
Legia po dwóch kolejkach ma komplet zwycięstw i prowadzi w ekstraklasie. W sobotę o godzinie 20.15 zagra na wyjeździe z Koroną Kielce.
"Spodziewamy się twardej walki. Patrząc historycznie na moje mecze, które grałem z Koroną w Kielcach, to były trudne spotkania z przeciwnikiem, który zawsze był bardzo zmotywowany i tego się spodziewamy" - oznajmił trener Legii.
Korona rozpoczęła sezon od wyjazdowej porażki z Jagiellonią Białystok (0:1). W zeszły weekend nie grała, gdyż przełożono jej mecz z Górnikiem Zabrze, który uczestniczy w eliminacjach europejskich pucharów.
"Z perspektywy boiska wydaje się, że Korona była bliższa zwycięstwa w Białymstoku niż Jagiellonia. Rozgrywali solidne spotkanie, oddali więcej groźnych strzałów, choć może nie stworzyli jakiejś czystej sytuacji. Przygotowujemy się więc do wymagającego meczu i czeka nas interesujące spotkanie" - przewiduje Papszun.
"Korona miała dwa tygodnie na przygotowanie się do meczu. Tu pojawia się kilka niewiadomych pod kątem personalnym, ale też struktury w jakiej wystąpi, bo mimo wszystko ta inauguracja była nieudana. Przegrali mecz i musimy być gotowi na różne warianty. To jest trochę trudniejsze, ale z drugiej strony mamy swoją strategię, która zawsze jest najważniejsza. Zawodnicy muszą reagować na boisku bez względu na to, co zaproponuje Korona. Musimy być na to gotowi. Pracujemy z zespołem, aby nie był zaskoczony w żadnym momencie" - dodał.
W meczu z Zagłębiem gole dla Legii strzelili Portugalczyk Ruben Vinagre oraz napastnicy Rafał Adamski i Łukasz Zjawiński, którzy jeszcze w zeszłym sezonie występowali w 1. lidze.
"Dla mnie nie jest najistotniejsze, kto strzela gole. Gdy strzelają je napastnicy, jest to wartość dodana, bo buduje to ich pewność siebie. Jesteśmy dużym klubem, więc zdajemy sobie sprawę, jakie są tu oczekiwania i rzesza kibiców. Zawodnicy są narażeni na krytykę, o której już o rozmawialiśmy. Trzeba być w dobrej dyspozycji nie tylko piłkarskiej, ale fizyczno-mentalnej, bo bazujemy na sporej intensywności i chcemy ją jeszcze rozwijać" - podkreślił Papszun.
W letnim oknie transferowym Legię opuściło kilkunastu zawodników, a zakontraktowano tylko kilku piłkarzy.
"Nasza kadra jest wąska. W tej chwili mamy do dyspozycji 19 zawodników, więc kadra nie jest zbyt mocno rozbudowana, biorąc pod uwagę urazy i kartki, które za chwilę mogą się pojawić. Na dzisiaj nie jesteśmy blisko jakiegoś transferu. Dyrektorzy pracują, aby jeszcze wzmocnić zespół. Jeszcze w tym okienku może dojść do kolejnych transferów. Mamy jeszcze trochę czasu" - przekazał szkoleniowiec.
