Wygrany w środę przez Jagiellonię 2:0 mecz w Częstochowie umocnił tę drużynę na drugim miejscu w tabeli. Do tego, dzięki korzystnemu bilansowi dwumeczu z Rakowem, nawet przy równej liczbie punktów Białostoczanie go wyprzedzą.
W niedzielę zagrają z kolejnym zespołem walczącym o europejskie puchary - w Katowicach zmierzą się z GKS, który przed 33. kolejką ekstraklasy zajmował piąte miejsce. Do Jagiellonii traci cztery punkty, ale do Rakowa, zajmującego czwartą lokatę, już tylko jeden.
W piątek Katowiczan nie wyprzedziło KGHM Zagłębie Lubin, które na swoim boisku przegrało z Pogonią Szczecin. W ostatniej kolejce Lubinianie pojadą na mecz do Białegostoku.
"Na tym etapie rozgrywek liczą się przede wszystkim punkty, a to, że chcemy grać lepiej w piłkę to oczywiste i nad tym będziemy pracować. Ale zawsze jest przyjemniej wyciągać wnioski z wygranych spotkań" - podkreślił trener Siemieniec, odnosząc się do taktyki przyjętej na środowy mecz z Rakowem.
Dzięki temu zwycięstwu oraz wygranej przed tygodniem z Pogonią, Jagiellonia jako jedyna może jeszcze rywalizować z Lechem Poznań o mistrzowski tytuł. Jeśli wygra oba swoje mecze, to bez względu na inne wyniki, na pewno skończy rozgrywki na drugim miejscu, co - biorąc pod uwagę jej problemy z punktowaniem w wiosennej rundzie - byłoby i tak dużym sukcesem, po mistrzostwie kraju sprzed dwóch lat i trzecim miejscu w poprzednim sezonie ekstraklasy.
"Ustawiliśmy się w bardzo dobrej pozycji, ale jeszcze niczego sobie nie zagwarantowaliśmy, wszystko jest sprawą otwartą. W tak trudnym, szalonym i wyrównanym sezonie do końca trzeba utrzymać koncentrację i być skupionym na tym, by maksymalnie wykorzystać potencjał tych dwóch spotkań" - zaznaczył Siemieniec.
Podkreślił, że GKS ma świetny sezon i jest "na fali”. "Ale jesteśmy w dobrym momencie, nabieramy pewności siebie i wierzę, że w tak trudnym meczu będziemy w stanie przywieźć do Białegostoku kolejne punkty" - dodał.
Przeciwko GKS nie zagra kapitan Jagiellonii i jeden z jej liderów Taras Romanczuk, który będzie pauzował za żółte kartki.
Siemieniec zwraca jednak uwagę, że w końcówce rozgrywek odpowiedzialność w drużynie zaczęła się rozkładać na większą liczbę zawodników, którzy zaczęli pokazywać zwyżkę formy.
"Kilku piłkarzy wcześniej grało mniej, a dzisiaj mogą dać dużą energię, intensywność zespołowi i mu pomóc. I to jest świetne, bo potrzebowaliśmy tego w końcówce sezonu" - podkreślił szkoleniowiec.
Początek meczu GKS - Jagiellonia, w niedzielę o godz. 14.45.
