Drużyna z Łodzi w poprzedniej kolejce ekstraklasy doznała pierwszej porażki w obecnym sezonie. Przegrana przed własną publicznością z Koroną Kielce 1:2 była dość bolesna, bo podopieczni Vukovicia bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie, objęli prowadzenie, jednak po stracie gola w 22. minucie nie potrafili już odzyskać kontroli nad meczem.
"W tej lidze nie ma zespołu, który byłby w stanie to robić przez całe spotkanie w taki sposób, w jaki my graliśmy przez 20 minut z Koroną. Cała sztuka polega na tym, żeby w tych trudniejszych momentach poradzić sobie lepiej i odpowiednio reagować na wydarzenia boiskowe" – powiedział serbski szkoleniowiec na piątkowej konferencji.
Przyznał, że na tym elemencie sztab szkoleniowy i piłkarze skupiali się przed kolejnym ligowym spotkaniem.
"Drużyna jest świadoma, w czym był problem po stracie dwóch bramek. Nie zachowaliśmy spokoju i równowagi mentalnej. Teraz musi być inaczej" – zaznaczył.
W opinii Vukovicia porażki Widzewa wybrzmiewają głośniej niż innych zespołów, dlatego – jak mówił – dla każdego trenera tego klubu najważniejsza będzie sfera mentalna.
"Jestem człowiekiem, który dobrze sobie z tym radzi i jestem gotów, żeby to dźwigać. Zawsze będę przedstawiał jak najbardziej realistyczny obraz naszej gry. Wiele w niej zmieniliśmy i pojawiło się dużo rzeczy, których wcześniej nie było. Choćby tworzenie sytuacji, kreowanie, momenty dużej przewagi. To wszystko ma miejsce, ale miejsce ma też tracenie goli. To jest normalne, jednak nie jest normalne to, jak to na nas działa. Musimy to zmienić. Aspekt mentalny jest istotny wszędzie, a w tym klubie szczególnie" – przekonywał.
Również obecny na konferencji Karol Świderski zwrócił uwagę na konieczność poprawy mentalności zespołu. Napastnik przyznał, że drużynie zdarza się tracić pewność siebie po niekorzystnym obrocie wydarzeń na boisku.
"Może to są demony jeszcze z poprzedniego sezonu. Każdy trening wyglądał fajnie, musimy to przełożyć na mecz i mam nadzieję, że stanie się to jak najszybciej, bo ta jakość w drużynie jest" – tłumaczył reprezentant kraju.
Teraz Łodzian czeka wyjazd do Wrocławia, gdzie w sobotę zmierzą się ze Śląskiem. Beniaminek w czterech pierwszych kolejkach zdobył tylko punkt mniej od Widzewa. Vuković podkreślił, że to rywal, który potrafi wykorzystać atut własnego boiska.
"Śląsk nie przegrywa na swoim stadionie i to jest jego duża wartość. Ostatniej porażki we Wrocławiu doznał w grudniu ubiegłego roku. Dla nas to będzie wyzwanie, bo ostatnio zwyciężyliśmy tam w 2011 roku, kiedy gola strzelił Jarek Bieniuk. To będzie mecz pokroju tego z Jagiellonią, gdzie też długo nie byliśmy w stanie wygrać. Myślę, że to jest wskazówka, jak powinniśmy podejść do tego spotkania" – powiedział.
Szkoleniowiec dodał, że zespół Śląska cechują też szybkie kontrataki i na ten element gry będą musieli szczególnie uważać jego piłkarze.
"Chcę pomagać drużynie liczbami, bo po to tutaj przyszedłem. Na razie tego brakuje i nie jest to dla mnie przyjemne. Wierzę, że gdy ta pierwsza bramka w końcu wpadnie, to wszystko się odblokuje. Mam nadzieję, że stanie się to już we Wrocławiu" - przyznał Świderski.
Mecz Śląska z Widzewem w 5. kolejce ekstraklasy rozpocznie się w sobotę o godz. 20.15.
