W tabeli, przynajmniej w jej dolnej części, po każdej kolejce wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Wystarczy jedna porażka, by drużyna znalazła się w okolicach strefy spadkowej. Dużą rolę w tych przetasowaniach odgrywa Wisła Płock, która po fantastycznym początku sezonu, w jego drugiej części notuje gorsze wyniki, nieraz także z drużynami, które bronią się przed spadkiem.
Na początku tego roku Wisła wygrała z Rakowem, ale potem przegrywała z zespołami ze strefy spadkowej. Oddała komplet punktów Piastowi Gliwice, Widzewowi Łódź, Legii Warszawa, Arce Gdynia, a w poprzedniej kolejce Radomiakowi (0:1). Po tym ostatnim pojedynku, który mógł wywindować Wisłę na podium tabeli, wyraźnie czuć było niezadowolenie, ale nie zmienia to faktu, że główny cel, jakim było utrzymanie, Płocczanie zrealizowali.
W dniu meczu z Radomiakiem Leszczyński obchodził 34. urodziny. Bramkarz Wisły nie ukrywał, że bardzo chciał zrobić sobie prezent i zakończyć spotkanie na "zero z tyłu”.
"Szkoda, że nie zdobyliśmy choćby punktu. Inna sprawa, że obie drużyny nie zagrały jakiegoś szczególnego spotkania. Później był urodzinowy obiad w rodzinnym gronie i.. trzeba czekać na następną szansę. Teraz musimy zrobić wszystko, by występ w Szczecinie był lepszy i z czystym kontem" – zapowiedział.
W rundzie jesiennej Wisła w jednym z najlepszych swoich meczów od powrotu do ekstraklasy wygrała z Pogonią 2:0.
"Myślę, że Pogoń i Wisła to w tym momencie trochę inne zespoły niż te z rundy jesiennej, z innym "mentalem”, bo inna jest nasza sytuacja w tabeli. Ciężko powiedzieć, jak to spotkanie będzie wyglądać. Jedziemy tam z myślą, by powalczyć o swoje marzenia i postarać się zgarnąć trzy punkty" – dodał Leszczyński.
Jak dodał, każdy z zawodników płockiego zespołu chce, by Wisła zajęła najlepsze miejsce w swojej historii w ekstraklasie. Do tej pory dwukrotnie - w sezonach 2004/05 i 2017/18 - była piąta.
"Będziemy do tego dążyć, z takim nastawieniem będziemy wychodzić na każdy mecz do końca sezonu" – zapewnił bramkarz.
Jego rola w drużynie jest bardzo ważna i do każdego meczu przygotowuje się też indywidualnie.
"Mamy z trenerem bramkarzy Mariuszem Liberdą takie "shorty” wideo z sytuacjami, w których napastnicy przeciwnej drużyny zdobywają bramki. Wiem, czego możemy oczekiwać po najlepszych strzelcach Pogoni" – dodał.
Trener Wisły Mariusz Misiura będzie miał spory ból głowy przy ustalaniu składu na mecz z Pogonią. Z Radomiakiem żółte kartki eliminujące ich z gry w kolejnym spotkaniu obejrzeli: Żan Rogelj i Iban Salvador. Z kolei zagrożonymi pauzą w 32. kolejce są: Leszczyński, Marcus Haglind-Sangre, Dani Pacheco i Wiktor Nowak.
Do końca sezonu nie wystąpi już w wiślackich barwach Kyriakos Savvidis, który doznał kontuzji w konfrontacji z Radomiakiem, a badania wykazały złamanie obojczyka.
Mecz 31. kolejki Pogoń Szczecin – Wisła Płock zostanie rozegrany w niedzielę o godz. 17.30.
