Przejdź do głównej treści

Chelsea pierwsza strzeliła gola, ale Arsenal wygrał derby Londynu kontynuując serię zwycięstw

Chelsea pierwsza strzeliła gola, ale Arsenal wygrał derby Londynu kontynuując serię zwycięstw
Chelsea pierwsza strzeliła gola, ale Arsenal wygrał derby Londynu kontynuując serię zwycięstwREUTERS/Tony O Brien

Mimo że na Emirates Stadium mogliśmy oczekiwać raczej defensywnego popisu gry w piłkę, to spotkanie Arsenalu z Chelsea zafundowało nam bardzo dużo ofensywnych emocji. Ostatecznie Kanonierzy pokonali The Blues 2:1.

Już po pierwszej groźnej sytuacji sędzia mógł wskazać na środek boiska, co oznaczało oczywiście otwarcie worka z bramkami. W drugiej minucie po rzucie wolnym dla Chelsea i próbie wybicia piłki ze swojego pola karnego przez zawodników Arsenalu, piłka trafiła pod nogi Morgana Rogersa. Anglik oddał strzał bez przyjęcia z kilkunastu metrów i tą decyzją zaskoczył Davida Rayę, który musiał wyciągać piłkę z siatki pierwszy raz w tym sezonie Premier League. 

Kanonierzy szybko ruszyli do odrabiania strat i teoretycznie udało im się to już w 12. minucie gry. Wówczas po sporym zamieszaniu w polu bramkowym The Blues do siatki trafił Riccardo Calafiori. Sędziowie jednak słusznie nie uznali gola, bo wcześniej na spalonym znalazł się Ezri Konsa

Niedługo później gospodarze znów byli blisko wyrównania, bo w polu karnym znalazł się Bukayo Saka, który potężnym uderzeniem chciał zaskoczyć Emiliano Martineza, ale Argentyńczyk skrupulatnie pilnował bliższego słupka.

To co nie udało się Sace, wyszło w 25. minucie za sprawą strzału Kaia Havertza. Niemiec ruszył z piłką wzdłuż pola karnego i wreszcie zdecydował się na płaski strzał w kierunku bliższego słupka, a Martinez tym razem zawiódł i nie zdołał zatrzymać piłki. Tym samym Arsenal doprowadził do wyrównania. 

Ostatnie słowo przed przerwą należało do gości, ale nie wpłynęło ono na liczby wyświetlane na tablicy wyników. Pedro Neto ruszył do piłki posłanej na wolne pole, wbiegł w szesnastkę obrońców tytułu mistrzowskiego i uderzył po dalszym słupku, ale piłka trafiła właśnie w ten słupek i wyszła z powrotem w pole gry. Do przerwy mieliśmy więc remis.

Podopieczni Mikela Artety poszli za ciosem już na starcie drugiej części spotkania. Wówczas Christos Tzolis zagrał piłkę w pole karne z lewego skrzydła, a kapitalnie zachował się Havertz, który... przepuścił piłkę. Za jego plecami znalazł się Martin Odegaard, który był zupełnie poza radarem defensywy The Blues i wykonał wyrok posyłając potężne uderzenie na bramkę z zaledwie kilku metrów. 

Statystyki meczu
Statystyki meczuFlashscore

Od tego momentu brakowało już świetnych okazji na bramki z obu stron. Co prawda Martinez musiał wyciągnąć się, by obronić uderzenie Saki, a w samej końcówce Raya uratował swój zespół kapitalną paradą po strzale Estevao, ale obaj bramkarze nie musieli już wyciągać piłki z siatek. 

To oznacza, że Kanonierzy dołączają do Manchesteru City w gronie zespołów, które po trzech sezonach mają komplet punktów w Premier League. 

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen