Inter - Napoli (sobota, 18:00)
Mistrzowie Włoch na początku sezonu Serie A mogą pochwalić się kompletem zwycięstw. Inter zajmuje drugie miejsce z sześcioma punktami na koncie, tyle samo co lider AS Roma.
Jednak w ostatnim czasie Napoli ma przewagę nad drużyną z Mediolanu – w ostatnich pięciu meczach Serie A między tymi drużynami pozostało niepokonane. Zwycięstwo Interu byłoby jego pierwszym triumfem nad Napoli w lidze od grudnia 2023 roku. W tym okresie "Partenopei" przeważają nad drużyną "Nerazzurri" pod względem bilansu bramkowego: osiem strzelonych goli i sześć straconych.
Wydaje się jednak, że tym razem na Stadio Giuseppe Meazza gospodarze w końcu się przełamią, choć wygrana zapewne nie przyjdzie łatwo. Pomóc mogą w tym znajdujący się w doskonałej formie Hakan Calhanoglu oraz Piotr Zieliński, który z pewnością chciałby zdobyć gola przeciwko byłemu klubowi.
Valencia - Barcelona (niedziela, 16:15)
Barcelona, która jest obecnie w świetnej formie, będzie chciała kontynuować swoją passę, gdy w niedzielę zmierzy się na wyjeździe z Valencią na stadionie Estadio de Mestalla w ramach 4. kolejki LaLiga. Z kolei rywale są w fatalnej dyspozycji, w tym sezonie zdołali zdobyć zaledwie punkt po bezbramkowym remisie z Celtą Vigo.
Warto jednak wspomnieć, że w ostatnim ligowym spotkaniu obu drużyn Valencia zwyciężyła 3:1. Javi Guerra otworzył wynik dla "Los Che" w 66. minucie, bramki strzelili również Luis Rioja i Guido Rodriguez. Honorową bramkę dla Barcy zdobył Robert Lewandowski.

Czy to oznacza, że gospodarze są w stanie zatrzymać Barcę? Pozornie wydaje się to szalone, ale poprzednia wygrana również była wielką niespodzianką. Aby drużyna Carlosa Corberana zdobyła trzy punkty i zapewniła mnóstwo radości zmartwionym kibicom, musiałoby jej dopisać mnóstwo szczęścia. Jednak z pewnością fanów uradowałby także remis, a przy uważnej grze w defensywie taki wynik jest w zasięgu Valencii.
Arsenal - Chelsea (niedziela, 17:30)
Spotkanie Arsenalu z Chelsea będzie zdecydowanym hitem trzeciej kolejki Premier League oraz najciekawiej zapowiadającym się spotkaniem pierwszych tygodni sezonu w Anglii.
Po dwóch pierwszych meczach oba londyńskie zespoły mają komplet sześciu punktów, a w meczach z ich udziałem padało raczej dużo bramek, ale akurat w niedzielę nie możemy spodziewać się koncertu strzeleckiego.
Arsenal na swoim stadionie będzie robił wszystko, by zachować czyste konto, a ofensywa The Blues, mimo że dysponuje bardzo dużą mocą, na pewno nie będzie mieć łatwo z pokonaniem prawdopodobnie najlepszej defensywy w Europie. Z kolei atak Kanonierów nie słynie z seryjnego zdobywania bramek, przez co celujemy w małą liczbę goli na Emirates.
Mimo to za lekkiego faworyta tej rywalizacji trzeba uznać zespół Mikela Artety, który broni tytułu mistrza Anglii i na swoim stadionie zawsze będzie faworytem. Nowy projekt Xabiego Alonso nie jest jeszcze na tym etapie, by przed spotkaniem można było uznać The Blues za równorzędnych rywali dla Arsenalu.
