Utalentowany młody Anglik błyszczał w Bundeslidze w barwach Borussii Dortmund, a było niemal pewne, że wkrótce zgłosi się po niego jeden z europejskich gigantów.
Zbanowany na treningach
I tak też się stało – w 2021 roku Manchester United zapłacił za niego 73 miliony funtów, by sprowadzić go do Premier League, gdzie oczekiwano, że jego gwiazda będzie świecić jeszcze jaśniej.
Niestety, ani dla zawodnika, ani dla klubu magia nie zadziałała, a po konflikcie z menedżerem Erikiem ten Hagiem nie było już dla niego powrotu na Old Trafford.
Czy odsunięcie go przez Holendra od treningów i nawet od pierwszego zespołu było zbyt surowe, to kwestia dyskusyjna, bo można argumentować, że metody Sir Alexa Fergusona nigdy nie byłyby podważane w taki sam sposób.
Ten Hag miał jednak związane ręce, bo wyraźnie nie odnajdywał się w pracy, która go przerastała, a odsunięcie Sancho było tylko kolejną decyzją szeroko komentowaną przez media.
Trzy wypożyczenia, brak transferu definitywnego
Chociaż po kilku miesiącach napięć obaj panowie sprawiali wrażenie, że zakopali topór wojenny, nikt nie miał wątpliwości, że to tylko pozory i chodziło o wystawienie Sancho na sprzedaż.
Późniejsze wypożyczenia do Dortmundu, Chelsea i Aston Villi kończyły się zawsze tak samo – żaden z tych klubów nie zdecydował się na transfer definitywny.
I tak oto Sancho znalazł się na rozdrożu kariery, mając zaledwie 26 lat.
Zainteresowania ze strony klubów Saudi Pro League nie można wykluczyć w dniu zamknięcia okna transferowego, bo jeśli to będzie jedyna opcja przed końcem okna, być może najlepiej będzie, jeśli zdecyduje się na wyjazd na Bliski Wschód.
Powrót do Dortmundu na horyzoncie?
Jednak według doniesień medialnych Dortmund rozważa ponowne sprowadzenie go, pod warunkiem że zrezygnuje z premii za podpis i zgodzi się na mocno uzależniony od wyników kontrakt.
To może być najlepsza oferta, jaką otrzyma, a jej przyjęcie – lub odrzucenie – powie nam wiele o tym, co naprawdę ceni zawodnik, czyli czy ważniejszy jest dla niego czas gry, czy pieniądze.
Jeśli Dortmundowi uda się go pozyskać, to jakiego zawodnika dostanie w porównaniu do tego, który ostatnio zakładał słynne żółto-czarne barwy? Z pewnością nie będzie to ten sam piłkarz, który odchodził za pierwszym razem.
W dwóch sezonach na wypożyczeniu w Chelsea i Aston Villi Sancho rozegrał łącznie 80 spotkań, ale zdobył tylko sześć bramek i zaliczył 11 asyst.
Pewność siebie na dnie
Jak na zawodnika, który słynie z szybkości, zaledwie dziewięć szybkich kontr w tych dwóch sezonach świadczy o tym, że jego pewność siebie naprawdę sięgnęła dna. Podobnie jak fakt, że tylko sześć razy (na 67 prób) dośrodkował celnie do partnera.
To może być najprostsze wyjaśnienie, dlaczego od czasów Dortmundu nie oglądamy już jego najlepszej wersji. Tam był i nadal jest uwielbiany, a być może powrót pozwoli mu odzyskać ofensywny pazur, który ostatnio gdzieś zniknął.
Nie można mu odmówić jakości podań – w Chelsea osiągnął nawet 94,12% celności, a 99 wykreowanych sytuacji to statystyka, z której Sancho może być dumny.
194 odzyskane piłki pokazują, że nadal potrafi ciężko pracować dla zespołu, a skuteczność pojedynków jeden na jeden w Premier League na poziomie 42-46% w ostatnich dwóch sezonach jest akceptowalna jak na skrzydłowego.
Czas, by Sancho pokazał jakość
Nawet skuteczność odbiorów na poziomie 53,85% była dla niego korzystna, choć trzeba pamiętać, że w obu sezonach podjął tylko 34 próby odbioru, z czego wygrał 23.
Można argumentować, że wciąż drzemie w nim wielki piłkarz, który potrzebuje tylko wsparcia i trenera rozumiejącego jego nastroje, mowę ciała, ale też wybuchową szybkość i umiejętności techniczne.
Trenera, który potrafi dotrzeć do psychiki Sancho i sprawić, by spełnił pokładane w nim nadzieje.
Biorąc pod uwagę, że do piłkarskiego szczytu formy zostało mu jeszcze 18-24 miesiące, jeśli Dortmund znajdzie na niego sposób, może trafić prawdziwy jackpot.
Z perspektywy samego Sancho, odwrócenie złej passy może sprawić, że wokół niego zacznie krążyć Thomas Tuchel, a powrót do reprezentacji Anglii nie będzie wykluczony.
Sancho musi marzyć odważnie i podejmować zdecydowane decyzje. Po prostu.
