Everton zatrzymał Manchester City, faworyci cudem uratowali remis sekundy przed końcem

Zaktualizowany
Jake O'Brien dał prowadzenie Evertonowi
Jake O'Brien dał prowadzenie EvertonowiREUTERS/Scott Heppell

Gdy Manchester City przełamał opór Evertonu pod koniec pierwszej połowy, wygrana wydawała się formalnością. Ale szalony przebieg drugiej połowy podkreślił słabe strony Obywateli. Everton odwrócił wynik z 0:1 na 3:1, by ostatecznie tylko zremisować 3:3. Na 10 sekund przed końcem Jeremy Doku odebrał komplet punktów gościom, ale to tylko remis dla kandydatów do tytułu.

Choć sprzyjanie Arsenalowi nie leży w naturze kibiców Evertonu, to w poniedziałkowy wieczór oba zespoły ucieszyłoby urwanie punktów wielkiemu Manchesterowi City. Hill Dickinson Stadium był wypełniony i gotów oglądać „cierpienie” na boisku, jeśli miało dać sukces przeciwko Obywatelom.

Sprawdź szczegóły meczu Everton – Manchester City

Składy i oceny za mecz Everton - Manchester City
Składy i oceny za mecz Everton - Manchester CityFlashscore

Obywatele skruszyli mur przed przerwą...

The Toffees byli gotowi na oddanie inicjatywy faworytom, ale chyba nawet piłkarze Evertonu nie sądzili, że zostaną tak skutecznie wgnieceni we własne pole karne czy wręcz bramkowe. Aż dziw, że dopiero w 8. minucie doszło do celnego strzału, gdy Pickford zatrzymał mocną, ale lecącą wprost w dobrze ustawionego bramkarza próbę Cherkiego.

Przyjezdni w 20 minut oddali osiem strzałów, większość już z wnętrza pola karnego. Kotłowało się przed bramką miejscowych, którzy długo nie byli w stanie wyjść z piłką z własnej połowy, a mimo to wyczekali na swój moment i po 31 minutach meczu Rohl wyszedł prawą flanką z kontrą. Wstrzelił piłkę przed bramkę, ale Donnarumma wybił ją spod nóg Beto i najlepsza okazja meczu spełzła na niczym.

Spotkanie pozornie zaczynało się otwierać, gdy w końcu City przełamało impas w 43. minucie. Zaważył indywidualny błysk Jeremy’ego Doku. Przyjął piłkę z prawej od Cherkiego, poprawił pozycję na linii szesnastki i huknął prawie w samo okienko, przy bezradnie lecącym do interwencji Pickfordzie.

...a w drugiej połowie zapomnieli postawić swój

Gol do szatni z jednej strony wydawał się najniższym wymiarem kary, a z drugiej zostawił niedosyt w zespole, który kurczowo bronili się przez większość połowy. Druga połowa miała z konieczności inny obraz: Everton musiał próbować i choć wciąż nie miał inicjatywy, to w 60. minucie właśnie ten zespół pierwszy mógł po przerwie strzelić.

Iliman Ndiaye spomiędzy rywali uderzył kąśliwie po ziemi i bramkarz City bronił na raty. Ten sam strzelec nieoczekiwanie doszedł do długiej piłki w 64. minucie, gdy minął się z futbolówką Matheus Nunes. Sam na sam z Donnarummą Iliman przegrał - nie znalazł miejsca pod pachą bramkarza, który zgasił uderzenie.

A jednak doczekali się fani Evertonu za sprawą wyjątkowo niefrasobliwości Marca Guehiego w 69. minucie. Kompletnie zapomniał o czyhającym za plecami Thierno Barrym, a wprowadzony dopiero co zawodnik zamienił zbyt słabe dogranie do bramkarza na asystę. Strzelec tylko trącił ją nad szpagatem Włocha

Uskrzydleni gospodarze czekali na kolejną okazję i raptem trzy minuty po golu wypracowali rzut rożny. Przy nim z krycia oswobodził się Jake O'Brien i głową wpakował piłkę pod poprzeczkę. Mało tego, na kwadrans przed końcem City powinno stracić trzecią bramkę. Ponownie sam na bramkę ruszył Ndiaye po zgubieniu obrońcy, ale raz jeszcze uderzył w różowego kolosa w bramce gości.

Kompletnie pogubieni w defensywie goście pozwolili na jeszcze jeden rajd, gdy Rohl zgubił Kovacicia po wrzucie z autu. Dograł do środka po stopie Khusanova, a tam Barry tylko dostawił stopę przed otwartą bramką. VAR nie przyszedł z pomocą - spalonego nie było.

Gdy fani City zaczęli już wychodzić ze swoich sektorów, wznowienie gry przyniosło błyskawiczną odpowiedź. Zrehabilitować się Kovacić, wysyłając doskonałą prostopadłą piłkę do Haalanda, który momentalnie zmniejszył stratę podcinką nad wychodzącym Pickfordem. Nie było jednak mowy o kolejnym oblężeniu - błędy w obronie obu zespołów otwierały drogę do kolejnych ataków.

Do tego stopnia, że w 90+5. minucie sam Haaland wracał ratować defensywę. Ostatecznie jednak Everton nie utrzymał prowadzenia. Po ostatnim rzucie rożnym w 90+7. minucie przerzut do Guehiego pozwolił mu oddać piłkę Doku, a ten ponownie podkręcił piłkę z krawędzi pola karnego i wpakował ją do bramki. Kończy się remisem 3:3, który najbardziej cieszy Arsenal.

Statystyki meczu Everton - Manchester City
Statystyki meczu Everton - Manchester CityOpta by Stats Perform
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen