Poprzednio Katowiczanki zdobyły puchar w 2024 roku. Rywalki walczyły o 15. triumf w tych rozgrywkach.
Sosnowiczanki są liderkami ekstraligi i do zdobycia tytułu mistrzowskiego potrzebują punktu. Zespół z Katowic zajmuje czwarte miejsce. Sobotnie spotkanie od początku było zacięte, pełne walki o piłkę, toczone w szybkim tempie. Kibice obu zespołów, którzy mimo raczej jesiennej pogody zdecydowali się przyjść na stadion, nie mogli narzekać na brak emocji.
Sosnowiczanki powinny prowadzić już w 4. minucie. Po strzale Nikol Kaletki piłka odbiła się od poprzeczki, a nadbiegająca Patrycja Sarapata strzeliła wysoko ponad pustą bramką.
W rewanżu Julia Włodarczyk nie zdołała pokonać bramkarki Czarnych z 11 metrów. Sarapata zrehabilitowała się w 25. minucie. Przedarła się z piłką przez katowicką defensywę i płaskim uderzeniem nie dała szans Kindze Seweryn.
Drużyna trenerki Karoliny Koch ruszyła do odrabiania strat i 10 minut przed przerwą mająca sporo swobody w polu karnym rywalek Aleksandra Nieciag wyrównała.
Po zmianie stron najpierw musiała interweniować bramkarka GKS, po uderzeniu Weroniki Wójcik. Po chwili groźnie było po drugiej stronie boiska. Oliwia Szperkowska wypuściła piłkę z rąk po potężnym strzale Kateriny Vojtkowej, ale zdążyła się poprawić niemal na linii bramkowej.
Czarnych ponownie na prowadzenie wyprowadziła w 69. minucie Klaudia Miłek, która z kilku metrów wpakowała piłkę do siatki po podaniu Kaletki.
Sosnowiczanki mogły podwyższyć wynik, gdyby Sarapata wygrała pojedynek sam na sam bramkarką GKS. Szybko się to „zemściło” na zespole trenera Sebastiana Stemplewskiego. Rywalki doprowadziły bowiem do dogrywki. Andela Milovanović trafiła w słupek, a skutecznie dobiła rezerwowa Amelia Bińkowska.
W dodatkowym czasie zaatakował zespół Czarnych, ale potem nastąpiły dwie świetne minuty w wykonaniu GKS. W 103. min rajd z własnej połowy precyzyjnym strzałem przy słupku skończyła Klaudia Maciążka, a po chwili w zamieszaniu podbramkowym do siatki z bliska trafiła Nieciąg.
W drugiej części dogrywki Sosnowiczanki nie potrafiły już na to odpowiedzieć, a w 112. min „zamknęła” spotkania Nieciąg. Pokonała głową z ostrego kąta bramkarkę Czarnych i ustaliła wynik.
Rok temu piłkarki Czarnych zdobyły Puchar Polski wygrywając w Łodzi w finale po serii rzutów karnych z Pogonią Szczecin. W regulaminowym czasie gry oraz po dogrywce był remis 1:1.
Tegoroczny mecz o trofeum początkowo miał zostać rozegrany w Szczecinie, ale – z racji składu finalistów – został przeniesiony do Tychów.
