Początek meczu przypominał każdemu, że mamy doczynienia z finałem, w którym oczywiście kluczowe jest nie przegrać, a dopiero później myśli się o jego wygraniu.
Oba zespoły miały spore problemy z dostaniem się w pole karne rywala i stwarzaniem sobie sytuacji bramkowych. Lepiej w tym względzie prezentował się Manchester City, bo Chelsea była raczej okopana na swojej połowie i wychodziła z niej z niezbyt groźnymi kontrami.
Dominacja zespołu Pepa Guardioli nie polegała jednak na ciągłych atakach. Zespół Obywateli miał spory problem by dostać się w pobliże bramki Roberta Sancheza.
Erling Haaland co prawda wpakował piłkę do siatki, ale momentalnie w górę powędrowała chorągiewka sędziego bocznego, bo na spalonym był asystujący Norwegowi Matheus Nunes. Snajper Manchesteru City oddał jeden groźny strzał przed przerwą, ale próbę oddawał z ostrego kąta i Sanchez nie miał problemów z odbiciem piłki.

Po przerwie sygnał do bardziej zdecydowanego ataku dał Semenyo, którego uderzenie głową z bliskiej odległości przeleciało niewiele nad poprzeczką.
Chelsea odpowiadała ofensywą, ale James Trafford wciąż pozostawał bezrobotny. Ofensywni piłkarze The Blues, z Joao Pedro na czele, często kończyli pojedynki ze stoperami Obywateli w parterze, ale sędzia ani razu nie zdecydował się użyć gwizdka i podyktować rzutu karnego dla The Blues, bo obrońcy Manchesteru City po prostu działali w zgodzie z zasadami.
Impas przełamał w 72. minucie Semenyo, który znalazł się na pozycji środkowego napastnika, gdy Haaland zbiegł do boku i podał w centrum pola karnego. Tam reprezentant Ghany znalazł idealny sposób na pokonanie Sancheza - uderzył piłkę piętą i posłał ją po dalszym słupku, nie dając szans Hiszpanowi.
Mogło się wydawać, że Chelsea rzuci się wówczas do ataku i będzie za wszelką cenę próbować doprowadzić do remisu, ale nie do końca się tak wydarzyło, bo w ostatnim kwadransie to zdecydowanie Manchester City był bliżej drugiej bramki niż The Blues otwierającego trafienia.
Obywatele po dwóch latach przerwy wracają więc do roli zdobywców FA Cup i mają tym samym dwa krajowe puchary na swoim koncie w tym sezonie. Wciąż pozostają w grze o mistrzostwo Premier League, ale aby je zdobyć, muszą liczyć na potknięcie się Arsenalu.
