Rozczarowanie portugalskiego pomocnika jest widoczne. Bruno Fernandes wyraził je słowami po porażce (1:4) Manchesteru United z Como w Lidze Mistrzów.
Porażka na przedmieściach Mediolanu odbiła się również szerokim echem na San Siro. Milan monitoruje sytuację portugalskiego pomocnika, którego kontrakt wygasa w czerwcu 2027 roku, podaje Calciomercato.
Negocjacje w sprawie przedłużenia umowy z angielskim klubem utknęły w martwym punkcie i po ostatnich wydarzeniach mogły dodatkowo się skomplikować. Manchester United ma jednak zabezpieczenie w postaci opcji pozwalającej przedłużyć kontrakt Bruno Fernandesa o kolejny sezon. Dzięki temu klub może uniknąć odejścia zawodnika za darmo po wygaśnięciu obecnej umowy.
Milan wie, że może również spróbować pozyskać Bruno Fernandesa, płacąc 65 milionów euro klauzuli odstępnego, która ma rzekomo obowiązywać zagraniczne kluby. Pensja 32-letniego zawodnika, obecnie przekraczająca 10 milionów euro netto za sezon, z pewnością będzie jednak poważną przeszkodą dla zespołu Rubena Amorima.
Włoski klub mimo wszystko analizuje możliwość złożenia oferty, szczególnie jeśli potwierdzi się definitywne rozstanie Bruno Fernandesa z Manchesterem United.
Jeśli ostatecznie przeniesie się do Mediolanu, portugalski pomocnik wróci do Włoch, skąd wyjechał w 2017 roku po występach w Sampdorii, aby podpisać kontrakt ze Sportingiem.
