Piast Gliwice - Górnik Zabrze (20:30)
Motor Lublin - Raków Częstochowa (17:30)
Górnik Łęczna - GKS Katowice (1:0)
Zdecydowani faworyci tego spotkania, czyli goście, od pierwszych minut starali się narzucić swoje warunki gry i częściej operowali piłką. Z tej przewagi niewiele jednak wynikało, z kolei gospodarze zachowywali czujność, by wykorzystać swoje szanse. Już większa statystyka strzałów pokazywała, że idzie im to całkiem nieźle, ale ostatecznie w objęciu prowadzenia pomógł im "prezent" od przyjezdnych.
Tuż po upływie pół godziny gry Maciej Kikolski, na co dzień rezerwowy bramkarz GKS-u, popełnił ogromny błąd przy wyprowadzeniu piłki od własnej bramki. Tę natychmiast przejął Dawid Tkacz, następnie w efektowny sposób poradził sobie z defensorami i świetnym strzałem otworzył wynik starcia.
Miejscowi podbudowani takim obrotem spraw chcieli pójść za ciosem, ale po chwili bramkarz obronił uderzenie Fryderyka Janaszka. Odpowiedzieć po drugiej stronie boiska próbował z kolei Mateusz Wdowiak, jednak przeniósł futbolówkę nad poprzeczką.
Trener Rafał Górak postanowił reagować i już na początku drugiej odsłony posłał na murawę rezerwowych, ale po swoich zmienników sięgnął także Yuri Shatalov. Dominacja piłkarzy z Katowic była niepodważalna, jednak znów lepsze szanse stwarzali sobie gospodarze, przede wszystkim po kontratakach. Kikolski popisał się doskonałymi interwencjami po strzałach Wiktora Niewiarowskiego czy Bekzoda Akhmedova, z kolei Bartłomiej Korbecki po przebiegnięciu całej połowy uderzył obok słupka.
Zawodnicy GKS-u Katowice próbowali doprowadzić do remisu do ostatnich sekund, ale defensywa drużyny występującej na co dzień na trzecim poziomie rozgrywkowym pozostała niepokonana. Miejscowi fani po ostatnim gwizdku wpadli w szał radości, a goście zostali kolejną ekstraklasową drużyną, która odpadła z rozgrywek.
Inne mecze:
