Do nietypowej przerwy doszło przy drugim w meczu serwisie Sabalenki na obiekcie im. Louisa Armstronga.
"Ktoś pali trawkę" – powiedziała Białorusinka do sędzi Evy Asderaki-Moore, serwując przy stanie 2:0 i 30-0. "Czy mogłabyś (coś z tym zrobić), bo zapach jest tak silny?" - dodała.
Zapach marihuany stał się znanym – choć niepożądanym – elementem na Flushing Meadows, a zawodniczki w przeszłości narzekały, że je dekoncentruje. Chociaż palenie jest zabronione na terenie obiektu, w Nowym Jorku legalne jest rekreacyjne używanie marihuany przez osoby dorosłe powyżej 21 roku życia. Dym z okolicznych terenów Flushing Meadows-Corona Park może przedostać się do kompleksu tenisowego i na korty.
Sabalenka w tegorocznym US Open, nie bez problemów, wygrała trzecie spotkanie bez straty seta. To było jej 17. z rzędu zwycięstwo na nowojorskim korcie.
"Po raz pierwszy gram tu o 11 rano, a trybuny są pełne. Dziękuję za wsparcie i atmosferę. Cieszę się, że mecz zamknąłem w dwóch partiach" - podsumowała triumfatorka. Przy okazji dodała, żartując, że naszyjnik, który nosi ma błyskiem rozpraszać przeciwniczki.
Jej następną rywalką w 1/8 finału będzie pogromczyni Mai Chwalińskiej z pierwszej rundy, Amerykanka Taylor Townsend lub Rosjanka Diana Sznajder.
