Odra Opole - Śląsk Wrocław (20:30)
Arka Gdynia - Stal Rzeszów (19:00)
Chrobry Głogów - Polonia Bytom (17:30)
Polonia Warszawa - Korona Kielce (17:30)
Avia Świdnik - Radomiak Radom (2:1)
Początek spotkania pokazał, że gospodarze nie zamierzają ograniczać się wyłącznie do defensywy. Już w 4. minucie piłkarze Avii spróbowali zaskoczyć Bartłomieja Gradeckiego uderzeniem z dystansu, jednak bramkarz Radomiaka nie miał problemów ze skuteczną interwencją.
Świdniczanie odważnie podchodzili pod pole karne rywali i szukali okazji przede wszystkim po dośrodkowaniach. W 13. minucie gospodarze zdołali nawet umieścić piłkę w siatce, ale ich radość okazała się przedwczesna. Po analizie VAR sędzia Damian Krumplewski dopatrzył się spalonego i anulował trafienie.
Niewykorzystane okazje zemściły się na gospodarzach w 25. minucie. Elves Balde dośrodkował piłkę z okolic narożnika pola bramkowego, a Abdoul Tapsoba znakomicie odnalazł się przy bliższym słupku. Napastnik, ustawiony bokiem do bramki, sprytnym uderzeniem głową skierował futbolówkę do siatki i wyprowadził Radomiaka na prowadzenie.
Stracony gol nie podciął skrzydeł trzecioligowcom. W 33. minucie Andriy Remeniuk zdecydował się na mocne uderzenie z dystansu, po którym piłka odbiła się od poprzeczki. Była to jedna z najlepszych okazji gospodarzy do wyrównania.
Avia szukała kolejnych możliwości, między innymi po stałych fragmentach gry, ale do przerwy wynik nie uległ zmianie. Radomiak schodził do szatni z jednobramkowym prowadzeniem, choć gospodarze mieli powody, by żałować niewykorzystanych sytuacji.
Avia nie odpuszczała. Radomiak dwukrotnie obił poprzeczkę
Po zmianie stron gospodarze nadal próbowali doprowadzić do wyrównania. Już w 48. minucie Remeniuk dopadł do piłki wybitej z pola karnego i zdecydował się na uderzenie sprzed szesnastki. Futbolówka trafiła jednak tylko w boczną siatkę.
Radomiak odpowiedział trzy minuty później, gdy Romario Baro mocno uderzył sprzed pola karnego, a piłka odbiła się jeszcze od jednego z obrońców Avii.
W kolejnych minutach spotkanie zostało przerwane z powodu groźnie wyglądającego urazu Kryspina Szcześniaka. Zawodnik Radomiaka potrzebował pomocy medycznej i ostatecznie został zniesiony z murawy na noszach. Niedługo później problemy zdrowotne zgłaszał również strzelec jedynej bramki, Abdoul Tapsoba.
Avia konsekwentnie szukała swojej szansy. W 68. minucie Dominik Pisarek znalazł się na szóstym metrze i oddał strzał głową, po którym piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. Radomiak ponownie uniknął straty gola.
W końcowym fragmencie spotkania ekstraklasowicz miał znakomite okazje, by rozstrzygnąć rywalizację. W 75. minucie po poważnym błędzie Pigiela Manu znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Avii. Napastnik Radomiaka nie wykorzystał jednak doskonałej szansy, trafiając w poprzeczkę.
Zaledwie dwie minuty później goście ponownie byli o krok od zdobycia drugiej bramki. Tym razem Fernand Goure doszedł do uderzenia głową po dośrodkowaniu, ale również obił poprzeczkę.
Karny w doliczonym czasie i zwycięski gol w dogrywce. Sensacja stała się faktem
Kiedy wydawało się, że Radomiak utrzyma minimalne prowadzenie i awansuje do kolejnej rundy, gospodarze przeprowadzili jeszcze jeden atak. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry sędzia podyktował rzut karny dla Avii, jednocześnie anulując wcześniej pokazaną żółtą kartkę zawodnikowi gospodarzy.
W czwartej minucie doliczonego czasu gry do jedenastki podszedł Grzegorz Aftyka, który pewnym uderzeniem w lewy róg bramki doprowadził do wyrównania 1:1. Radomiak stracił prowadzenie w dramatycznych okolicznościach i musiał przygotować się do dodatkowych 30 minut rywalizacji.
Dogrywka rozpoczęła się od prób obu zespołów, choć długo brakowało klarownych sytuacji. W 98. minucie Luquinhas zdecydował się na strzał, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. Po zmianie stron Radomiak ponownie ruszył do przodu.
W 110. minucie goście zmarnowali znakomitą okazję. Ronaldo Lumungo znalazł się przed pustą bramką, ale nie potrafił skierować piłki do siatki. Futbolówka odbiła się od Jakubowskiego i trafiła pod nogi zawodnika Radomiaka, który nie wykorzystał prezentu.
Cztery minuty później nastąpił decydujący zwrot akcji. W 114. minucie Kacper Wełniak trafił do siatki i wyprowadził Avię Świdnik na prowadzenie 2:1. Drugoligowiec, który jeszcze kilkanaście minut wcześniej był o krok od pożegnania się z rozgrywkami, znalazł się na prowadzeniu. Radomiak nie zdołał już odpowiedzieć, a końcowy gwizdek przypieczętował niespodziewany awans piłkarzy ze Świdnika do kolejnej rundy!

