Sprawdź szczegóły meczu Hurkacz - Struff
Wysoka cena za roztargnienie Struffa na starcie
Pojedynek zaczął się od szybko straconych punktów Polaka, jednak bez nerwów zdołał zgarnąć gema, by natychmiast wykorzystać kłopoty Niemca z pierwszym serwisem. Hurkacz rozegrał popisowy gem returnowy i przełamał, by następnie pierwszym podaniem nie wpuścić w ogóle Struffa.
Po 10 minutach było 3:0 i dopiero przy drugim podejściu 36-latek zapisał się na tablicy. W piątym gemie Struff miał na rakiecie punkt na wagę break pointa, jednak oddał piłkę i Wrocławianin minięciem wzdłuż linii objął prowadzenie, zagraniem przeciw nogom wychodząc na 4:1.
Chociaż wyraźnie urósł przy swoim podaniu, Niemiec nie miał szans bronić się przed asami Polaka na 5:2. W mniej niż pół godziny set rozstrzygnął się dzięki jednemu przełamaniu.
Drugi moment słabości dopiero w tie-breaku
Z biegiem pierwszego seta rosła pewność podania Jana-Lennarda, co potwierdziło się na otwarcie drugiej odsłony. Potwornie mocnymi podaniami przeszedł na sucho swojego gema, Polak odpłacił tą samą walutą i choć oglądaliśmy ciekawe wymiany w trzecim gemie, to wynik pozostawał niewzruszenie po stronie serwującego. Problemy pojawiły się przy serwisie Polaka na 2:2. Miał już 40:0, ale stracił na chwilę serwis, co rywal wyczuł i ruszył do walki. Równowaga była wszystkim, na co pozwolił Hubert.
Niemiec atakował jednak instynktownie, na ryzyku i wywalczył w końcu dwa break pointy przy stanie 3:2. Polak gasił oba serwisem, ale domknął gema dopiero po efektownym przeturlaniu. Gdy Struff prawie nie gubił punktów przy własnym podaniu, Hurkacz wciąż miał pod górkę i tylko asy trzymały go na wierzchu po trzech gemach granych na przewagi.
Obaj jednak serwowali ze średnią ponad 210 km/h i tie-break szybko stał się nieunikniony. W tak ciasnym secie obaj solidarnie zaczęli od błędów, ale dopiero przy stanie 4-3 dla Polaka Struff odbił ramą i ułatwił smecza. Sfrustrowany popełnił jeszcze błąd i Hurkacz mógł serwować na seta. Ręka zadrżała, dwa duże błędy i zrobiło się gorąco. Na szczęście przy podaniu Niemca wymianę zwieńczył jeszcze jednym smeczem.
W trzeciej godzinie Niemiec złamał Polaka
Nerwy Hurkacza z tie-breaka wydawały się przejść na trzeciego seta, gdy w walce przy siatce Struff wywalczył szansę na przełamanie. Z głośnymi okrzykami utrzymał serwis, nie pozwalając rywalowi na pierwszego gema returnowego. I choć trudno w to uwierzyć, po ponad godzinie to Polak wydarł break pointa, świetnymi bekhendami wywierając presję na 36-latku.
Na presji się skończyło, podobnie zresztą w przypadku Struffa, który z niezmiennym entuzjazmem walczył o wybicie Polaka z rytmu. Doszedł do dwóch break pointów w piątym gemie, tyle że Wrocławianin w kluczowych punktach nie zawodził i wyszedł na 3:2, gdy wybiło pół godziny trzeciej partii.
W swoim kolejnym gemie 29-latek był w opałach i raz jeszcze obronił się z uśmiechem na 5:4. Serwisem załatwił prowadzenie 6:5 i to samo zrobił Niemiec. Tym razem on zaczął od przewagi mini breaka, wykorzystał swoje podanie, a po genialnym forhendzie po linii miał 4-0. Hubert odrobił część strat, jednak as dał Niemcowi 5-2. Moment później zwiódł Polaka i forhendowym winnerem zamknął seta.

Punktował, ale cierpiał i przegrał seta na 2:2
Po trzecim secie patrzyliśmy na kort z niepokojem, Hurkacz potrzebował pomocy fizjoterapeuty z odcinkiem lędźwiowym. Paradoksalnie w trzech gemach rywala to 29-latek zaczynał od prowadzenia 30:0, jednak scenariusz pozostawał niezmienny: Struff się bronił. Co gorsza, w szóstym gemie Hurkacz miał 40:15 i stracił cztery punkty z rzędu, tracąc pierwszego gema w meczu na 2:4.
Problemy z poruszaniem Polaka były widoczne gołym okiem, a mimo to skrótem wydarł dwa break pointy, by returnem wykorzystać już pierwszego. Sprytem i ofiarną grą wrócił bez straty punktu na 4:4. Struff miał problemy z pierwszym serwisem, lecz obronił się na 5:4. Choć wyraźnie cierpiał, Hubert zdołał obronić się na 5:5 i wywrzeć presję na rywalu, zanim w trakcie jedenastego gema prosił o pomoc. Zszedł z kortu, wrócił z grymasem bólu i próbował walczyć, ale stracił gema na wagę remisu w setach.

Próbował walczyć do samego końca
Polak próbował skorzystać z przerwy toaletowej, ale na drugą nie pozwoliła mu sędzia. W bólu zaczął piątego seta od… kompletnie nieoczekiwanego przełamania. Hurkacz punktował wbrew okolicznościom, jednak nie było szans na normalny serwis przy bólu mięśni w okolicach żeber. Wycisnął jeszcze asa nr 33, lecz nie obronił się i było 1:1.
29-latek walczył już głównie o przedłużenie meczu, by dotrwać do wstrzymania gry w niedzielny wieczór (kort nr 2 nie jest oświetlony), jakimś cudem obronił się na 2:2. Jednak w dwóch kolejnych gemach nie był w stanie urwać choćby punktu, coraz bardziej wykrzywiając twarz z bólu. Przy stanie 2:4 rzucił rakietę i ruszył pogratulować zwycięzcy – Jan-Lennard Struff wchodzi do ćwierćfinału.
