Podopieczni trenera Michała Winiarskiego najlepiej zaprezentowali się w pierwszym secie, którego wygrali pewnie. W drugim przegrywali już pięcioma punktami, ale doprowadzili do końcówki na przewagi. Nie zdołali jednak rozstrzygnąć jej na swoją korzyść. Nie zdeprymowało ich to, zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść w dwóch kolejnych odsłonach.
"Tak to wygląda. Mieliśmy piłkę, chyba dwie piłki nawet, w górze na skończenie tego seta. Nie skończyliśmy ich, Nimir (Abdel-Aziz - PAP) poszedł na zagrywkę i odwrócili to. Fajnie, że się nie poddaliśmy, bo w trzecim secie dalej było trochę drętwo na boisku, ale potem energia wróciła i udało się na szczęście wygrać" - ocenił Bieniek.
"Chyba dużo było naprawdę takich akcji przedłużanych, więc na pewno dla kibiców myślę fajne widowisko stworzyliśmy" - dodał.
Sir Sicoma Monini Perugia, z Kamilem Semeniukiem w składzie, będzie finałowym rywalem Zawiercian po wygranej w półfinale z PGE Projektem Warszawa 3:0. Poziom włoskiej ekipy był bardzo wysoki, wyższy niż ten, który zaprezentowała w swoim półfinale drużyna z Zawiercia.
Skład niedzielnego finału jest powtórką z poprzedniej edycji, w której zespół z Perugii pokonał Aluron w decydującym meczu w Łodzi 3:2.
"Mamy sporo do poprawy. Perugia to jest w tym momencie najlepszy zespół na świecie. Myślę, że od kilku miesięcy nie schodzi poniżej fenomenalnego poziomu. W finale nie mamy nic do stracenia, to rywale muszą wygrać, presja będzie po ich stronie. Będziemy próbować walczyć" - zapowiedział Bieniek.
Mecz o trzecie miejsce, w którym Ziraat zmierzy się z Projektem, zostanie rozegrany w niedzielę o godz. 17, natomiast wielki finał z udziałem Aluronu i Sir Sicoma Monini o godz. 20.30.
