Półfinałowa rywalizacja w ekstraklasie była powtórką ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W najwyższym rangą europejskim pucharze z warszawsko-lubelskiej rywalizacji zwycięsko wyszli siatkarze PGE Projektu, którzy niespodziewanie wręcz zdominowali rywali w dwumeczu.
"Na tym etapie sezonu, przy tym, że graliśmy ze sobą już wielokrotnie i w ostatnim miesiącu spotkaliśmy się już trzy razy, to za dużo tutaj nie wymyślimy, nie oszukamy się w wielu kwestiach. Myślę, że w takich spotkaniach, w takiej rywalizacji dyspozycja dnia często decyduje. I oni i my jesteśmy bardzo mocnymi zespołami, mamy swoje argumenty i kto akurat będzie lepiej dysponowany, ten będzie wygrywał mecze" – zauważył rozgrywający drużyny z Lublina Marcin Komenda.
Poniedziałkowe spotkanie w Warszawie o finał PlusLigi nie przypominało jednak wcześniejszych starć tych zespołów. W pierwszym secie żadna z drużyn nie była w stanie osiągnąć wyższego prowadzenia niż dwa punkty, a o wyniku decydowała końcówka na przewagi. Druga partia miała już inny przebieg - Lublinianie od początku kontrolowali grę, całkowicie dominując nad gospodarzami w polu serwisowym, czego efektem była 13-punktowa przewaga, którą osiągnęli pod koniec tej odsłony.
"Bardzo trudne spotkanie, bo wiedzieliśmy z kim gramy. Wiedzieliśmy, że mierzymy się z bardzo mocnym zespołem, który wielokrotnie w tym sezonie pokazywał ogromną klasę i świetną grę" – powiedział rozgrywający z Lublina.
Trzecia odsłona to ponownie wyrównana walka, na początku lekką przewagę miał PGE Projekt, a później Bogdanka LUK. W końcówce gospodarze zanotowali znakomity powrót ze stanu 19:24 na 24:24, jednak tym razem w grze na przewagi lepsi byli przyjezdni, chociaż nie obyło się bez kontrowersji przy piłce setowej.
Czwarty set był powtórką trzeciego - początkowo prowadzili Warszawianie, jednak wraz z trwaniem partii przewagę zbudowali podopieczni trenera Stephane'a Antigi, który w przeszłości prowadził też stołeczny zespół. Finalnie wygrali Lublinianie i z pokaźną zaliczką wrócą na drugi mecz do siebie.
"Wygrana jest niezwykle istotna. Jesteśmy krok bliżej finału, który chcemy osiągnąć. Natomiast to jeszcze nie jest skończona rywalizacja. Wygrać mecz nawet u siebie przeciwko takiemu zespołowi jak Projekt to też jest wyzwanie. Mam nadzieję, że zagramy dobry mecz. W tym spotkaniu mieliśmy pewne problemy, ale one wynikały z dobrej gry przeciwnika" – podkreślił Komenda.
Warszawianie zgodnie podkreślali, że mieli swoje szanse, ale ich nie wykorzystali.
"W każdym secie, oprócz drugiego, mieliśmy szansę na to, żeby przechylić szalę na naszą korzyść. Końcówki tych partii nie zaważyły, wiadomo, że one są bardzo ważne, ale my mieliśmy w każdym secie swoje szanse. Od pierwszej piłki do ostatniej, w niektórych partiach mieliśmy nawet kilkupunktową przewagę, ale nie utrzymaliśmy jej do końca" – podsumował libero PGE Projektu Damian Wojtaszek.
Rywalizacja w półfinałach toczy się do dwóch zwycięstw. Drugi mecz w Lublinie w sobotę.
