Mikołaj Sawicki: od kiedy moje zawieszenie zostało cofnięte, czuję spokój

Mikołaj Sawicki: od kiedy moje zawieszenie zostało cofnięte, czuję spokój
Mikołaj Sawicki: od kiedy moje zawieszenie zostało cofnięte, czuję spokójPressFocus / Sipa USA / Profimedia

Siatkarz Bogdanki LUK Mikołaj Sawicki miał w poniedziałek dwa powody do radości - wygraną lubelskiego zespołu w pierwszym meczu półfinałowym PlusLigi i praktyczne uniewinnienie w sprawie o doping, która toczyła się od maja 2025. - Od kiedy moje zawieszenie zostało cofnięte, czuję spokój - przyznał.

Informacja o negatywnym wyniku dodatkowych badań siatkarza, co stanowi podstawę do umorzenia postępowania, pojawiła się w poniedziałkowe południe. Wieczorem w Warszawie wraz z zespołem rywalizował on w półfinale ekstraklasy z PGE Projektem. Drużyna z Lublina wygrała 3:1. Sawicki przyznał, że w ciągu dnia odniósł więc dwa ważne zwycięstwa.

"Dzień już rano miałem "zrobiony", chociaż i tak spodziewałem się takich wyników. Dochodzenie długo trwało, ale to, co znaleźliśmy, to uważaliśmy, że to musi być prawda, więc spodziewałem się takiego rezultatu, ale oczywiście nadal nieco niepewności gdzieś tam było" - powiedział zawodnik.

Sawicki cały czas utrzymał, że jest niewinny i nie zrobił niczego niewłaściwego. Przypadki całkowitego uniewinnienia w sytuacjach związanych z podejrzeniem dopingu są jednak niezwykle rzadkie, więc czas zawieszenia i próba udowodnienia, że doszło do pomyłki, były dla niego niezwykle trudne.

"Strach. Codziennie budzisz się i nie wiesz, co cię dzisiaj zaskoczy, co tym razem, więc tak, na pewno nie będę dobrze wspominał tych dni" - przyznał.

Był on zawieszony od 30 maja 2025 roku. Dopiero po pół roku od informacji o podejrzeniu dopingu pojawiło się dla niego światełko w tunelu i możliwość oczyszczenia z zarzutów.

"Na razie nie chcę się jakoś obszernie wypowiadać na ten temat. Na to jeszcze przyjdzie czas. Muszę wszystko sobie teraz ustalić z prawnikami i z żoną oczywiście. Mogę powiedzieć, że wydarzyło się to koło grudnia. Może troszkę wcześniej. I to tyle" - zdradził siatkarz.

Na początku marca Polska Agencja Antydopingowa (POLADA) ogłosiła, że Sawicki może wznowić treningi i wrócić na boisko, do czego doszło 21 marca. Stracił więc nie tylko szansę na występy w reprezentacji Polski w zeszłym roku, ale także praktycznie cały sezon w siatkarskiej ekstraklasie. Dzięki rozwiązaniu sprawy jeszcze przed końcem rozgrywek PlusLigi, ma jednak dużo czasu na odpowiednie przygotowania do kolejnej edycji.

"Mam jeszcze troszkę czasu, żeby się odbudować, głównie psychicznie. Mam nadzieję, że zdążę w tym czasie. Od kiedy moje zawieszenie zostało cofnięte, czuję spokój. Jest lepiej, ale nadal jak o tym myślę, to łapie mnie lekka depresja, chociaż powoli jest lepiej" - powiedział Sawicki i dodał, że odczuwa delikatną satysfakcję, że udowodnił wszystkim, iż miał rację.

Sytuacja przyjmującego jest pierwszą w historii polskiego antydopingu i jedną z nielicznych na świecie, w której skutecznie podważono metodę analiz pobranych próbek. Przyznał, że kontaktowali się z nim inni sportowcy w podobnej sytuacji, jednak nie chciał zdradzić nazwisk.

Sawicki podkreślił, że największe wsparcie w tak trudnym czasie otrzymał od żony i rodziny, jednak pomagali mu także koledzy z klubu, którzy od początku wierzyli w jego niewinność.

"Myślę, że dla Mikołajowi spadł ogromny kamień z serca, bo to, co wycierpiał przez ten czas, to coś niesamowitego. Ja od początku wiedziałem, że jest niewinny, bo znam tego chłopaka i wierzę w stu procentach w to, co mówi. Szkoda, że takie sytuacje się dzieją. Za błędy się odpowiada, więc ktoś na pewno za to odpowie" - zauważył rozgrywający i kapitan Bogdanki LUK Marcin Komenda.

Sawicki został poddany kontroli antydopingowej na początku maja 2025, po drugim finałowym meczu ekstraklasy, w którym lubelska drużyna grała z Aluronem CMC Wartą Zawiercie. 30 maja postawiono zawodnikowi zarzuty naruszenia przepisów antydopingowych, nałożono tymczasową dyskwalifikację i wszczęto postępowanie dyscyplinarne.

Po tym, jak na początku marca go odwieszono, wyjaśniono, że kara dla niego mogła być efektem błędu Polskiego Laboratorium Antydopingowego (PLAD) przy badaniu próbki. POLADA poinformowała wówczas, że wpłynęło do niej pismo ze Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), w którym zakwestionowano metodę, a w konsekwencji również pozytywny wynik badań próbek m.in. Sawickiego. Nie oznaczało to automatycznie, że wynik był fałszywy, dlatego zaplanowano wówczas ponowne przebadanie próbek w innym laboratorium, akredytowanym przez światową agencję.

W poniedziałek oficjalnie poinformowano, że dodatkowe badania dały wynik negatywny. Według POLADA uzyskane rezultaty stanowią podstawę do umorzenia postępowania, a w konsekwencji - uniewinnienia siatkarza.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen