Słoweński pomocnik Tamar Svetlin trafił do Korony Kielce pod koniec lata ubiegłego roku. To był idealny moment z punktu widzenia klubu Ekstraklasy: Celje dopiero zyskiwało szeroką rozpoznawalność, a piłkarz zyskiwał na wartości błyskawicznie.
Gdy przychodził do Kielc, był wyceniany na 1,2 mln euro. Obecna wycena wg narzędzi Flashscore to 2,4 mln euro z tendencją wzrostową. Transfermarkt już wskazuje wartość 2,5 mln euro.
Bez wdawania się w dokładne sumy trzeba przyznać, że na polskich boiskach reprezentant Słowenii błyszczał, rozgrywając już w pierwszym sezonie 35 meczów i notując po golu w Ekstraklasie oraz Pucharze Polski. Bardziej niż wkład bramkowy liczy się jednak jego udział w defensywie, rozgrywaniu i budowie ataków Korony.
Dlatego, gdy tylko pojawił się temat transferu do Lecha Poznań, rozbudził spore emocje. Korona pozyskała piłkarza z nadzieją na perspektywiczną sprzedaż, ale czy już tego lata? Pierwsze sygnały sugerowały na sceptycyzm, jednak dziś doczekaliśmy się potwierdzenia od samego zawodnika, że bardzo chce trafić na Bułgarską.

"To byłaby dla mnie życiowa szansa. Lech zagra w eliminacjach Ligi Mistrzów, co zawsze było moim marzeniem. Grają też piłkę, która mi odpowiada i w którą w jakiś sposób grałem już w Celje. Mogę powiedzieć, że z Celje prezentowaliśmy podobny futbol do piłki Lecha. Mam doświadczenie w Europie, więc myślę, że byłby to idealny krok w mojej karierze" – opowiadał w rozmowie z serwisem Svet24.si podczas zgrupowania kadry narodowej.
24-letni pomocnik potwierdził, że kluby rozmawiają, a dla niego byłby to wielki krok w karierze. Liczy też na szczegóły po niedzielnym meczu towarzyskim z Chorwacją w Varazdinie.
Rozmowy klubów potwierdził serwis wKielcach.pl, jednocześnie potwierdzając, że początek nie wypadł najlepiej dla Lecha Poznań. Kolejorz miał zaoferować niską kwotę przy oczekiwaniach w okolicach 3 mln euro.
Entuzjazm piłkarza do zmiany przemawia na korzyść mistrzów Polski, jednak dyrektor marketingu i komunikacji w świętokrzyskim klubie Michał Siejak dosadnie potwierdził, że na stole musi pojawić się więcej. "Właściciel inwestuje w takich zawodników właśnie po to, aby potem bardzo dobrze na nich zarobić jako klub" – napisał na platformie X, dodając następnie, że "trzeba się cenić".
