Świątek przyznała, że pokonanie Bouzkovej, z którą stworzyła emocjonujące i stojące na wysokim poziomie widowisko, kosztowało ją dużo sił.
"To był naprawdę trudny mecz i walka o każdy punkt. Było wiele przełamań, break pointów i trudnych sytuacji. Cieszę się, że w obu tie-breakach podniosłam poziom gry i zdołałam zamknąć mecz, bo czuję, że to było ważne. Uważam, że to było dobre spotkanie" - oceniła podopieczna Francisco Roiga.
Obie partie rozstrzygnęły się w tie-breakach. W drugiej Polka przy swoim serwisie obroniła trzy piłki setowe.
"Starałam się grać tak, jak o każdy inny punkt. Nie chciałam wywierać na sobie zbyt dużej presji. Gdy jestem dobrze skoncentrowana, to nie zwracam uwagi na wynik. To ten moment meczu, kiedy mogę skupić się po prostu na swoich zadaniach, dzięki czemu gram bardziej stabilnie, niezależnie od stanu rywalizacji. To nie było łatwe, ale właśnie tak czułam się również w tie-breakach" - tłumaczyła.
Świątek podkreśliła, że rozstrzygnięcie tak wyrównanych meczów na swoją korzyść wpływa na pewność siebie.
"Cieszę się, że udało mi się przez to przejść. Daje to poczucie, że następnym razem może będzie podobnie, a może pójdzie mi jeszcze lepiej. Choć szczerze mówiąc, każdy mecz to zupełnie inna historia. Po prostu trzeba być solidnym w ataku, cierpliwym, i zdawać sobie sprawę, że rywalka może tę jeszcze jedną piłkę wrócić. Trzeba być na to gotową" - zauważyła.
Komplementowała też Bouzkovą.
"Czasami grała naprawdę dobre piłki, bo grała je długo. Natomiast odruchem dla tenisistki, która atakuje, jest iść do przodu, a tymczasem ja czasami musiałam się jeszcze wycofywać. Ona resetowała akcję albo grała fajne slajsy, więc to na pewno było wyzwanie" - analizowała Światek.
Jej kolejną rywalką będzie Zheng, z którą ma bilans 7-1. Jedynej porażki doznała w półfinale igrzysk w Paryżu. Chinka wcześniej w sobotę wygrała z rozstawioną z numerem 22. Amerykanką Madison Keys 1:6, 7:6(3), 7:5, choć w trzecim secie przegrywała już 0:5 i obroniła piłkę meczową.
Mimo zmęczenia Polka zadeklarowała, że na kolejne wyzwanie będzie gotowa.
"Na pewno się zmęczyłam, po prostu intensywność meczu mogła dużo kosztować. I choć był to mecz dwusetowy, to faktycznie długi. Mam jednak dzień przerwy i mogę się spokojnie zregenerować" - zakończyła Świątek.
