Hurkacz: Łatwiej się gra z systemem elektronicznym, ciężko się z nim kłócić

Hurkacz: Łatwiej się gra z systemem elektronicznym, ciężko się z nim kłócić
Hurkacz: Łatwiej się gra z systemem elektronicznym, ciężko się z nim kłócićPAP / EPA

French Open jest jedynym znaczącym turniejem tenisowym, w którym wciąż są sędziowie liniowi. Pozostałe przeszły na elektroniczny system, który preferuje m.in. Hubert Hurkacz. "Ciężko się z nim kłócić" - argumentował.

W 2025 roku z sędziów liniowych zrezygnowano nawet na Wimbledonie, który jest ostoją tenisowej tradycji. Organizatorzy paryskiej imprezy uważają jednak, że oglądanie przez sędziego stołkowego śladu pozostawianego przez piłkę na korcie ziemnym, jest wystarczającą metodą do rozstrzygania spornych sytuacji.

Już pierwszego dnia problem z akceptacją werdyktu sędziego miał Pierre-Hugues Herbert, który przegrał z Włochem Lorenzo Sonego 6:7 (3-7), 7:5, 2:6, 6:1, 4:6.

"Spójrz mi w oczy (...) Jeśli po tym mnie nie przeprosisz, nigdy więcej się do ciebie nie odezwę" - zrozpaczony Francuz mówił do sędziego po jednej z kluczowych piłek w piątym secie.

Hurkacz dwa lata temu w meczu 1/8 finału French Open z Bułgarem Grigorem Dimitrowem był decyzjami sędzi rozgoryczony tak bardzo, że w pewnym momencie próbował doprowadzić do jej... zmiany. Polak od dawna był entuzjastą systemu elektronicznego.

"Łatwiej jest z systemem elektronicznym. Ułatwia grę, przyspiesza ją" - powiedział w poniedziałek po awansie do drugiej rundy.

"Ciężko się z nim kłócić" - dodał dopytany, czy ma do niego większe zaufanie niż do sędziów.

Są jednak tenisiści, którzy mają złe skojarzenia na myśl o elektronicznym systemie na kortach ziemnych.

Rok temu w Madrycie Alexander Zverev błagał sędziego, żeby zszedł ze stołka i sam się przekonał, że piłka jest wyraźnie autowa, choć system nie zareagował. Niemiec wiedział, że arbiter nie może zmienić decyzji maszyny, ale chciał, żeby ten chociaż się przekonał, jak wygląda "prawda”. Sędzia pozostał na swoim miejscu, a Zverev wyjął telefon i zrobił zdjęcie śladu.

W tym roku w stolicy Hiszpanii zastrzeżenia do funkcjonowania systemu miała Kazaszka Jelena Rybakina, która także chciała, aby sędzia sprawdziła ślad. "To jakby ukradziony punkt" - skomentowała później na konferencji prasowej.

W obu przypadkach organizatorzy nie mieli żadnej informacji, aby system miał usterkę. Choć brzmi to dziwnie, to na kortach ziemnych zawodnicy po prostu nie mogą ufać temu, co widzą.

ATP w ubiegłym roku opublikowało film, tłumaczący działanie systemu na kortach ziemnych. Wyjaśniono w nim, że to, jak wygląda ślad, zależy od różnych czynników - czy kort jest suchy, czy mokry, czy jest na nim więcej, czy mniej mączki. Przedstawiono sytuację, w której piłka wydaje się autowa, a po analizie wideo klatka po klatka widać, że jednak zdołała dotknąć linii. Pokazano też odwrotny przypadek - ślad nachodzi na linię, choć uderzenie nie trafiło w kort.

Znaczenie ma też trajektoria lotu i szybkość piłki. W dodatku system ma margines błędu, wynoszący około trzy milimetry.

Z jednej strony tenisowe władze oczekują więc od zawodników, że zaufają elektronice i zgodzą się, że wrażenie wzrokowe może czasem mylić, a z drugiej organizatorzy najważniejszego turnieju na kortach ziemnych pozostawiają sędziów liniowych i możliwość dyskusji nad śladem. Brzmi to jak przepis na kontrowersje.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen