W niedzielne przedpołudnie dobre wieści dla fanów polskiego tenisa napłynęły z Chorwacji. W tamtejszym Bolu zakończyły się dwa turnieje ITF i w obu chorwacko-polskie finały wygrali reprezentanci z naszego kraju.
W finale męskiego turnieju M25 górą był Maks Kaśnikowski (313. ATP), który pewnie pokonał Noa Vukadina (1283. ATP) 6:1, 6:3. 22-latek z Chorwacji miał być outsiderem, ale w drodze do finału wyeliminował aż trzech rozstawionych rywali. Dopiero na Polaku się zatrzymał.
Kaśnikowski wygrał wszystkie mecze bez straty seta, co oznacza nienaganny bilans 10-0 w setach. Tym lepiej smakuje jego pierwszy tytuł w tym sezonie. Wcześniej miał bardzo mieszane wyniki, a najlepiej wyglądał wyjazd do Indii w lutym – w Chennai doszedł do półfinału, a w Pune do ćwierćfinału.
Weronika Falkowska (512. WTA) w singlowych rozgrywkach miała już dwa triumfy rangi M15 w Monastyrze, oba zdobyte w serii na początku lutego. Dziś dokłada trzeci tytuł o nieco wyższej randze, wygrywając w finale W35.
Po pokonaniu trzeciej rakiety turnieju w półfinale, dziś Polka mierzyła się z Ivą Primorac (675. WTA). Pojedynek trwał godzinę i trzy kwadranse, kończąc się wygraną 6:3, 6:2. Zwycięstwo wieńczy wyjątkowo udany weekend Falkowskiej, która wczoraj triumfowała także w deblu, zwyciężając w parze z Yaroslavą Bartashevich (497. WTA).
