Szybkie zwycięstwo w pierwszej partii
Maja Chwalińska (129. WTA) mecz finał rozpoczęła w kapitalnym stylu. Kraus (120. WTA) dzielnie się broniła, ale mimo to nie zdołała utrzymać serwisu i została przełamana. Polka natomiast pewnie wyglądała przy podaniu i było 2:0.
Kolejne dwa gemy były bardzo gładkie, bo rywalka nie zdobyła w nich nawet punktu, a Polka w czwartym posłała asa i zakończyła go świetnym skrótem. Gdy Sinja prowadziła 30-0 przy stanie 4:0, wydawało się, że Austriaczka w końcu otworzy wynik, ale Chwalińska wygrała cztery punkty z rzędu, przełamując rywalkę po jej uderzeniu w aut.
Polka wyglądała w tym starciu kapitalnie i po wygranej akcji przy siatce wywalczyła dwie pierwsze piłki setowe. Wtedy nastąpiło małe załamanie, rywalka zdobyła trzy punkty z rzędu, miała break pointa i wykorzystała go po winnerze z bekhendu, co sprawiło, że było 5:1. Nie był to jednak nagły zwrot w meczu, bo Sinja ponownie nie utrzymała serwisu i po 33 minutach gry przegrała 1:6.
Czytaj także: Chwalińska na fali, pokonała w Oeiras tenisistki z TOP 100
Więcej przełamań, ale Chwalińska komfortowo wygrała cały turniej w Oeiras
Druga partia rozpoczęła się od niespodziewanie od przełamania na korzyść Austriaczki, ale nie zwiastowało to problemów dla Polki, bo szybko odrobiła stratę. Po serii wygranych gemów przez serwujące, przy stanie 3:2 to Chwalińska przełamała rywalkę do zera i było 4:2.
Panie miały wyraźny problem z utrzymaniem podania, bo kolejne dwa gemy returnujące znowu wygrały do zera. Ta tendencja została przerwana przez Maję przy stanie 5:3, bo przy pierwszej piłce meczowej posłała asa i wygrała 6:1; 6:3 w godzinę i 15 minut.
Dla Chwalińskiej to pierwszy w sezonie i trzeci ogólnie wygrany turniej rangi WTA 125. Ten triumf pozwoli jej awansować na najwyższe w karierze 118. miejsce w rankingu.
