Podczas spotkania z dziennikarzami na kortach Foro Italico Sinner, który wygrał finałowy mecz z Norwegiem Casperem Ruudem, podkreślił: - Moim priorytetem jest teraz odzyskanie sił. Muszę odciąć się od tenisa. Przez dwa, trzy najbliższe dni nie dotknę rakiety.
"Moim celem w tym roku był i pozostaje zawsze Paryż. To, co zrobiłem tutaj i do tej pory jest niebywałe. Zdaję sobie z tego sprawę, ale mentalnie nie chcę obciążać się za dużą presją, bo ona potem sama przychodzi. Dlatego teraz priorytetem jest zrobienie sobie przerwy" - powiedział Sinner, który wygrał turniej w Rzymie jako pierwszy Włoch od 50 lat, to jest od sukcesu Adriano Panatty.
Zapytany, jak długo trwa jego szczęście po takich zwycięstwach jak to niedzielne w Rzymie, odparł z uśmiechem: "To zależy od tego, czy potrafię odłączyć się od tenisa na te dwa czy trzy dni, wtedy tyle będę szczęśliwy".
"Dla mnie szczęście nie jest związane ze zwycięstwami czy porażkami, ale z tym, jak żyję. Czuję, że mam w sobie równowagę. Szczęście dają mi małe rzeczy" - zapewnił.
Ruud na wcześniejszej konferencji prasowej mówił o Sinnerze: "On jest niesamowitym zawodnikiem. Po tym, gdy grałem z najlepszymi tenisistami na świecie podczas mojej kariery, mogę powiedzieć, że kiedy on jest u szczytu formy, nie ma wielu, jeśli wręcz nie ma nikogo, kto osiąga taki poziom".
