Zverev, który w dwóch pierwszych meczach tego turnieju musiał rozgrywać pięć setów, tym razem błyskawicznie uporał się z rozstawionym z numerem 21 Darderim 6:2, 6:2, 7:6 (3) w dwie i pół godziny na korcie Arthura Ashe'a.
To szybkie zwycięstwo było miłą odmianą dla Zvereva, który w pierwszej i drugiej rundzie kończył mecze dopiero nad ranem.
"Nie wiem, co ze sobą zrobić, bo jest jeszcze przed północą", żartował po meczu Zverev.
"Może wrócę na kort treningowy, może pójdę do baru – to oczywiście żart, niestety. W porównaniu do dwóch pierwszych meczów, poziom gry zdecydowanie wzrósł".
29-letni triumfator French Open miał pełną kontrolę nad przebiegiem spotkania, bezlitośnie wykorzystując słabą grę serwisową Darderiego i już na początku pierwszego seta zdobył dwa przełamania, wychodząc na prowadzenie 3:0.
Darderi, który w swojej karierze nigdy nie dotarł dalej niż do czwartej rundy Wielkiego Szlema, nie był w stanie odwrócić losów seta.
Zverev bez problemu wygrał pierwszego seta i szybko przeszedł do ataku w drugim, ponownie zdobywając dwa szybkie przełamania i obejmując prowadzenie 3:0, a następnie bez trudu utrzymał serwis, wychodząc na prowadzenie 2:0 w setach.
Darderi zdołał jednak podjąć walkę w trzecim secie, nagle odnajdując rytm i popisując się mocnymi forhendami, a w jedenastym gemie obronił cztery break pointy, doprowadzając do tie-breaka.
Jednak lepszy serwis Zvereva sprawił, że w tie-breaku nie było wątpliwości, kto wygra – potężny serwis dał mu prowadzenie 5:2, a chwilę później mocny forhend w narożnik wyprowadził go na piłkę meczową.
Zverev przypieczętował zwycięstwo swoim 13. asem w tym meczu.
"Uważam, że grałem bardzo równo", powiedział Zverev.
"Po prostu w trzecim secie on zaczął grać niesamowicie dobrze. Rzadko widziałem, żeby ktoś tak regularnie uderzał piłkę tak mocno, jak on w tej partii", dodał Niemiec, który w ćwierćfinale zmierzy się z doświadczonym Holendrem Boticiem van de Zandschulpem.
