Rozstawiona z numerem 12. Kostjuk potrzebowała zaledwie 69 minut, by na korcie centralnym wygrać 6:3, 6:2 i w walce o pierwszy w karierze finał turnieju wielkoszlemowego zmierzy się z Czeszką, rozstawioną z numerem dziewiątym, Lindą Noskovą.
"Po raz pierwszy grałam na tym niesamowitym korcie, to spełnienie marzeń" - powiedziała 24-latka. "Dziewięć lat temu byłam tu jako kibic, oglądając Rogera (Federera), a teraz wróciłam jako zawodniczka – to niesamowite uczucie. Przechodziłam obok 'ściany chwały', zatrzymałam się przy niej i na chwilę się zamyśliłam".
Kostjuk przegrała tylko jeden z ostatnich 22 meczów – był to półfinał Roland Garros, w którym uległa późniejszej triumfatorce Mirrze Andriejewej w zeszłym miesiącu. W przyszłym tygodniu po raz pierwszy w karierze awansuje do czołowej dziesiątki rankingu światowego, choć jeszcze w kwietniu była na 28. miejscu.
Paolini nie zdołała powtórzyć formy z czwartej rundy, gdy pokonała Alexandrę Ealę i po raz pierwszy odpadła w ćwierćfinale turnieju wielkoszlemowego. Włoszka grała w swoim pierwszym ćwierćfinale wielkiego szlema od czasu finału Wimbledonu w 2024 roku, gdy była także wicemistrzynią Roland Garros.
