Valentova – Svitolinowa 6:3, 6:7, 0:6
Karty były rozdane całkowicie jasno. Valentova miała być w drugiej rundzie dla Svitolinowej niewygodną przeszkodą. Przewidywania na papierze się potwierdziły, ale wszystko rozegrało się w sposób, którego ukraińska gwiazda na pewno się nie spodziewała.
Na początku meczu nic nie wskazywało na to, że kibice będą świadkami sensacyjnego przebiegu. Valentova grała nerwowo, w dwóch pierwszych gemach zdobyła tylko dwa punkty i bardzo szybko przegrywała 0:2. W dalszej części seta młoda Czeszka odrzuciła jednak nerwy. Postawiła na swój charakterystyczny agresywny tenis i stała się dla Ukrainki równorzędną rywalką. Szybko odrobiła stratę dwóch gemów i złapała rytm.
Zaskoczona Svitolina nie mogła znaleźć sposobu na rozpędzoną przeciwniczkę. Przy stanie 3:3 bardzo łatwo po raz drugi straciła serwis, Valentova obroniła dwa break pointy i utrzymała podanie, obejmując prowadzenie 5:3. Popełniająca błędy była trzecia rakieta świata nie potrafiła odpowiedzieć na agresywną grę rywalki, po raz trzeci straciła serwis i tym samym przegrała pierwszego seta 3:6.
W drugiej partii przez większość czasu nieznaczną przewagę miała Svitolinowa. W pierwszym i siódmym gemie przełamała młodą Czeszkę, ale w obu przypadkach nie potwierdziła przełamania i wynik był wyrównany 4:4.
Końcówka seta przyniosła ogromne emocje. Valentová przy stanie 5:4 na returnie wypracowała sobie pięć piłek meczowych, ale żadnej nie wykorzystała. Kolejne dwie szanse miała ponownie przy swoim prowadzeniu 6:5, lecz znów nie udało się zakończyć meczu.
Wyrównana walka trwała także w tie-breaku. Przy stanie 5-5 dwie kolejne wymiany padły łupem Ukrainki, która wygrała drugiego seta po godzinie i 11 minutach 7:6 i wyrównała na 1:1.
Trudna końcówka odcisnęła piętno na Valentovej. W trzecim secie załamana Czeszka nie miała już szans. Choć trzy gemy były rozgrywane na przewagi, zawodniczka z Pragi nie zdobyła już nawet honorowego gema. Mecz zakończył się wynikiem 6:3, 6:7, 0:6 i porażką Valentovej.
