"Zostaję przy numerze 12, to dla mnie sposób, by twardo stąpać po ziemi" – powiedział stacji Sky kierowca Mercedesa, który zapewnił sobie tytuł na cztery rundy przed końcem sezonu, zajmując trzecie miejsce w niedzielnym Grand Prix Meksyku.
Antonelli wybrał numer 12, ponieważ z takim właśnie startował jego sportowy idol – legendarny Brazylijczyk Ayrton Senna, który zginął w wypadku na torze Imola w 1994 roku.
"Pozostanie przy „dwunastce” traktuję jak nowy punkt wyjścia – szansę, by zacząć od nowa i spróbować powtórzyć to, co już osiągnąłem" — zaznaczył.
Pochodzący z Bolonii kierowca podziękował zespołowi Mercedesa za pomoc w zachowaniu równowagi i pokory.
"Wpojono mi jedną ważną rzecz: trzeba pozostać wiernym sobie – niezależnie od tego, jak wielkie odnosisz sukcesy, gdzie się znajdujesz i jak szybko pędzisz przez życie" – powiedział.
Wspomniał również o sytuacji z niedzielnego podium, kiedy to dwaj wybitni kierowcy – Holender Max Verstappen i Brytyjczyk Lewis Hamilton – wzięli go na swoje ramiona.
"Oprawię to zdjęcie w ramkę i powieszę na ścianie w domu" – zapowiedział.
