Mimo że od ich poprzedniego starcia na MŚ – które odbyło się w meczu otwarcia Francji 1998 – minęło 28 lat i obie drużyny miały od tego czasu zupełnie inne losy, do tego spotkania przystępowały ze zbliżonym dorobkiem po dwóch kolejkach. Cztery punkty Brazylii i trzy Szkocji.
Pierwsza połowa była jednak jednostronna, a pięciokrotni mistrzowie świata od początku narzucili swoje warunki gry. Brazylijczycy potrzebowali zaledwie siedmiu minut, by otworzyć wynik. Stało się to po tym, jak Rayan doskoczył do Scotta McKenny i odebrał mu piłkę, co pozwoliło obsłużonemu Viníciusowi spokojnie minąć Angusa Gunna i skierować piłkę do pustej bramki.

Podopieczni Carlo Ancelottiego nie oddali inicjatywy. Niebawem Brazylijczycy cieszyli się z drugiego gola, gdy Vinícius wykorzystał dekoncentrację Jacka Hendry’ego i sprytnie posłał piłkę pod wychodzącym bramkarzem. Jednak trafienie zostało anulowane z powodu faulu napastnika Realu Madryt.
Szkoci zdołali się nieco otrząsnąć, choć nie zagrozili Alissonowi Beckerowi strzegącemu bramki Brazylii. Faworyci z kolei podwyższyli prowadzenie tuż przed przerwą, gdy Vinícius głową wykończył dośrodkowanie Bruno Guimarãesa na dalszym słupku. Ta bramka obciąża Gunna, który wyszedł po piłkę, ale jej nie sięgnął, zostawiając pustą bramkę.
Sytuacja Szkocji mogła być jeszcze gorsza przed przerwą, gdyby nie znakomita interwencja Gunna po strzale Rayana. Na początku drugiej połowy Szkoci wreszcie zagrozili bramce rywali – Scott McTominay główkował prosto w Alissona, oddając pierwszy celny strzał Szkocji na tym turnieju od ponad 200 minut.
Niedługo później Brazylia znów przyspieszyła, a Gunn musiał znów ratować swój zespół po efektownej akcji i strzale Viníciusa. Ostatecznie Brazylia udokumentowała przewagę, gdy Cunha zdobył swoją trzecią bramkę na tym turnieju po minięciu przemęczonego szkockiego bramkarza. Bruno Guimaraes zasługuje na pochwałę - zaangażował dwóch defensorów i golkipera, a potem odegrał do kolegi.

Każdy kolejny gol zmniejszał szanse Szkocji na awans do 1/16 finału, gdzie liczyli na miejsce wśród ośmiu najlepszych drużyn z trzecich miejsc w grupach.
W związku z tym Szkoci grali coraz odważniej w ofensywie, a McTominay został zatrzymany przez świetną interwencję Alissona w połowie drugiej części gry. Wyspiarze przynajmniej nie dopuścili już do kolejnych bramek Brazylii – nawet gdy na boisku pojawił się Neymar, rozgrywający pierwszy mecz w kadrze od trzech lat.
Mimo to szkocka drużyna wciąż musi nerwowo czekać na rozstrzygnięcia, by dowiedzieć się, czy po raz pierwszy w historii awansuje do fazy pucharowej MŚ. Wystarczy, że w trzech innych grupach trzeci zespół uzyska lepszy wynik, by wypadli poza grono awansujących. Podczas gdy Brazylia kontynuuje marsz po zakończenie 24-letniego oczekiwania na najcenniejsze trofeum w futbolu.

