Przejdź do głównej treści

Bruins pokonali Golden Knights, a Red Wings sprawili niespodziankę

Micahel Brandsegg-Nygard z Detroit Red Wings
Micahel Brandsegg-Nygard z Detroit Red WingsSergei Belski / Imagn Images

Boston Bruins pozostają niepokonani u siebie po zwycięstwie nad Vegas Golden Knights, a Detroit Red Wings sprawili niespodziankę, strzelając pięć goli ligowemu rywalowi Florida Panthers.

Boston Bruins 3:2 Vegas Golden Knights

Boston Bruins (11-4-1) nie przestają wygrywać na początku sezonu 2026/27. Z bilansem 7-1-0 u siebie zespół ma szansę na świetny sezon nawet w niezwykle silnej dywizji Atlantic.

W poniedziałek gospodarze zmierzyli się z Vegas Golden Knights (9-5-2) i szybko objęli prowadzenie po golach Jamesa Hagensa oraz Morgana Geekiego. Goście nie zamierzali jednak odpuszczać i za sprawą Marka Stone'a oraz Trevor Connelly'ego doprowadzili do dogrywki przy wyniku 2:2.

Przez pięć minut dogrywki żadna z drużyn nie strzeliła gola. W konkursie rzutów karnych pierwsze pięć prób zostało zatrzymanych, aż do akcji Davida Pastrňáka, który przypieczętował zwycięstwo. Boston wciąż pozostaje niezwykle mocny u siebie po tym, jak przetrwał wyzwanie ze strony bardzo dobrej drużyny z Las Vegas.

Detroit Red Wings 5:3 Florida Panthers

Detroit Red Wings (7-5-3) są jak dotąd jedną z największych niespodzianek sezonu 2026/27. Choć zespół wciąż zmaga się z dwoma problemami poza lodowiskiem, na nim spisuje się znakomicie, a w poniedziałek sprawił dużą niespodziankę w starciu z ligowym rywalem, Florida Panthers (8-5-2).

Po dwóch tercjach był remis 2:2, ale w ostatniej odsłonie dominowali już tylko goście z Detroit. Gole strzelili Justin Faulk, Michael Brandsegg-Nygard i Emmitt Finnie, dzięki czemu Red Wings pewnie wygrali na wyjeździe 5:3.

To był kolejny słaby występ Jacoba Markstroma, który w tym spotkaniu przepuścił cztery gole po 28 strzałach. Panthers dobrze rozpoczęli sezon 2026/27, ale porażka z Detroit oznacza, że ich bilans u siebie wynosi teraz 3-2-0. Red Wings mają natomiast na wyjazdach bilans 3-1-2 i zdobywali punkty w pięciu z sześciu spotkań poza domem w tym sezonie.

Colorado Avalanche 5:2 Chicago Blackhawks

Mimo jednego z najsilniejszych składów w NHL Colorado Avalanche (9-5-1) na początku sezonu nie dominowali regularnie. Ostatnio znaleźli jednak właściwy rytm i potwierdzili to w poniedziałek przeciwko Chicago Blackhawks (4-10-1).

Stało się tak mimo szybkiego prowadzenia Blackhawks 2:0. Później na lodzie dominowali już tylko gospodarze, a po dwa gole strzelili Jaden Schwartz i Nazem Kadri. Wynik ustalił Devon Toews, trafiając do pustej bramki.

Mackenzie Blackwood musiał interweniować tylko przy 23 strzałach, z czego zatrzymał 21 po trudnym początku. Blackhawks mają teraz bilans 4-5-0 u siebie, a wszystko wskazuje na to, że dla tej drużyny z Original Six może to być kolejny trudny sezon.

Calgary Flames 2:1 San Jose Sharks

Calgary Flames (7-8-0) są prawdopodobnie największą niespodzianką NHL na początku nowego sezonu. Po rozpoczęciu rozgrywek od bilansu 0-5-0 pokonali San Jose Sharks (7-8-1), odnosząc siódme zwycięstwo w ostatnich dziewięciu meczach i poprawiając bilans w tym okresie do 7-2-0.

Bohaterem spotkania był Dustin Wolf, który obronił 26 z 27 strzałów. Adam Klapka strzelił gola i zaliczył asystę, a jego zespół zdołał wywalczyć dopiero drugie zwycięstwo na wyjeździe w tym sezonie.

Jarosław Askarow również spisał się znakomicie w bramce Sharks, zatrzymując 20 z 22 strzałów Flames. Gospodarze odpowiedzieli jednak tylko jednym golem Sama Dickinsona pod koniec trzeciej tercji, więc ich ofensywa nie wystarczyła do odniesienia zwycięstwa.

Wybierz Flashscore w GoogleCzytaj nasze artykuły częściej
DodajDodaj w Google
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen