System rozgrywek, który premiuje awansem do fazy pucharowej część drużyn, które zajęły trzecie miejsca w swoich grupach, obowiązuje w obecnym turnieju w Kanadzie, Meksyku i USA, a wcześniej stosowany był tylko na trzech mundialach: w 1986 roku w Meksyku, w 1990 roku we Włoszech oraz w 1994 roku w Stanach Zjednoczonych, czyli wtedy, kiedy brały udział 24 drużyny.
Taka liczba reprezentacji była co prawda również w 1982 roku w Hiszpanii, ale wtedy obowiązywał inny format - do drugiej rundy awansowały po dwie drużyny, trafiając do kolejnych grup, składających się z trzech zespołów, a najlepsze w nich trafiły do półfinałów.
Niemniej we wszystkich trzech turniejach - w latach 1986, 1990 i 1994 - do najlepszej czwórki mundialu dostała się przynajmniej jedna ekipa, która w swojej grupie zajęła trzecie miejsce.
W 1986 roku w Meksyku była to Belgia, która w grupie przegrała z gospodarzami 1:2, wygrała z Irakiem 2:1 i zremisowała z Paragwajem 2:2. Awansowała z trzeciego miejsca, ale w 1/8 stoczyła dramatyczny mecz z ZSRR, wygrywając po dogrywce 4:3, zaś w ćwierćfinale pokonała w rzutach karnych Hiszpanię. Dopiero w półfinale przegrała 0:2 z późniejszym mistrzem świata - Argentyną, dla której autorem obu bramek był Diego Maradona. W meczu o trzecie miejsce Belgowie przegrali zaś z Francuzami 2:4 po dogrywce.
Tamten turniej był dla Belgów pełen paradoksów. Awansowali do MŚ dopiero po barażach z Holandią, bo w grupie eliminacyjnej zostali wyprzedzeni przez Polaków. Potem ledwo przebrnęli przez rozgrywki grupowe mundialu, by mimo wszystko dotrzeć do najlepszej czwórki i osiągnąć największy wtedy sukces w historii belgijskiego futbolu, poprawiony dopiero trzecim miejscem w 2018 roku w Rosji. Pogromca Belgów w eliminacjach, czyli reprezentacja Polski, na mundialu w Meksyku też wyszła z grupy z trzeciego miejsca (za Marokiem i Anglią), ale w 1/8 uległa Brazylii 0:4.
W kolejnych MŚ w 1990 roku we Włoszech pełen paradoksów był występ obrońców tytułu, czyli Argentyńczyków. Zespół kierowany na boisku przez Diego Maradonę przegrał w meczu inauguracyjnym z Kamerunem 0:1, potem wygrał z ZSRR 2:0, by na koniec zremisować z Rumunią 1:1. Dało to mu trzecie miejsce (za Kamerunem i Rumunią), ale pozwoliło na awans.
W 1/8 finału „Albicelestes” niespodziewanie pokonali swoich odwiecznych rywali - Brazylijczyków 1:0, w ćwierćfinale wygrali w karnych - po bezbramkowym remisie - z Jugosławią, choć akurat Maradona „jedenastki” nie wykorzystał. Z kolei w półfinale w Neapolu pokonali również w rzutach karnych gospodarzy turnieju - Włochów (po 120 minutach było 1:1).
Ojcem tego sukcesu był bramkarz Sergio Goycochea, rezerwowy, który w drugim meczu z ZSRR zastąpił kontuzjowanego członka drużyny mistrzowskiej z 1986 Alberto Pumpido.
Później okazał się specjalistą od obrony karnych - jemu Argentyńczycy zawdzięczali sukces zarówno z Jugosławią, jak i z Włochami. W finale Argentyna uległa 0:1 drużynie RFN, a ekipa niemiecka zrewanżowała się tym samym za przegrany finał w 1986 roku w Meksyku.
Po tamtym turnieju zespół trenera Carlosa Bilardo został jednak uznany przez wielu obserwatorów za drużynę, która została wicemistrzem globu w sposób najmniej przekonujący w historii. Przy okazji zarabiając rekordową liczbę żółtych i czerwonych kartek - w samym tylko finale sędzia usunął z boiska dwóch Argentyńczyków.
Na ostatnim turnieju, w którym brały udział 24 drużyny - w 1994 roku w Stanach Zjednoczonych, drogę podobną, jak Argentyńczycy cztery lata wcześniej, odbyli Włosi.
W pierwszym meczu w grupie przegrali z Irlandią 0:1, potem pokonali Norwegię 1:0 oraz zremisowali z Meksykiem 1:1. Dało im to trzecie miejsce w grupie. W 1/8 finału doszło do dramatycznego meczu z Nigerią, w którym drużyna z Afryki długo prowadziła, Italia wyrównała w ostatniej minucie dzięki golowi Roberto Baggio i ten sam zawodnik strzelił w dogrywce decydującego gola z rzutu karnego.
Potem Włochy pokonały w ćwierćfinale Hiszpanię 2:1, a w półfinale również 2:1 sensacyjnych pogromców broniącej tytułu drużyny niemieckiej - Bułgarów. Autorem obu goli znów był Baggio.
W finale „Azzurri” ulegli jednak w rzutach karnych, po bezbramkowym remisie po 120 minutach gry, Brazylii, a ten sam Baggio tym razem przyczynił się do porażki, przestrzeliwując decydującą „jedenastkę”. Paradoksem jest to, że podczas turnieju nie był w pełni sił i to właśnie on został zdjęty z boiska w meczu z Norwegią po czerwonej kartce dla Pagliuci, by mógł wejść za niego rezerwowy bramkarz Luca Marchegiani.
Mundial w USA, Meksyku i Kanadzie jest kolejnym, w którym trzecie miejsce w grupie da awans, a szczęśliwców - ośmiu. O ile jednak w 1986, 1990 i 1994 drużyny z grup awansowały do 1/8 finału, teraz uzyskały promocję do 1/16. Wynika to z liczby drużyn biorących udział w turnieju. Gdy były to 24 zespoły podzielone na sześć grup, z czterech grup awansowały po trzy zespoły, a z dwóch tylko po dwa - odpadały te ekipy z trzecich miejsc, który miały najgorszy dorobek punktowy i bramkowy. W tegorocznym turnieju, do którego przystąpiło 48 reprezentacji podzielonych w pierwszym etapie na 12 grup, z ośmiu z nich awansowały po trzy zespoły, a z czterech tylko po dwa.
Dotychczas nie zdarzyło się, by drużyna, która weszła do fazy pucharowej z trzeciego miejsca, zdobyła tytuł mistrza świata. Taki przypadek miał miejsce tylko w mistrzostwach Europy.
Podczas Euro 2016 we Francji Portugalia zakwalifikowała się do 1/8 z trzeciej lokaty, bo w grupie trzykrotnie zremisowała i została wyprzedzona przez Węgry i Islandię. W 1/8 finału pokonała jednak po dogrywce Chorwację, w ćwierćfinale wygrała w rzutach karnych z Polską, w półfinale zwyciężyła Walię 2:0, zaś w finale po dogrywce gospodarzy – Francję 1:0.
Czy śladami Portugalii podąży któraś z drużyn: Demokratyczna Republika Konga, Szwecja, Ekwador, Bośnia i Hercegowina, Paragwaj, Ghana, Algieria albo Senegal, okaże się 19 lipca.
