"Nie chodzi tu o zwycięstwo czy porażkę. Liczy się przede wszystkim pokazanie światu uczciwości i rzetelności, które japoński futbol wypracowywał przez lata. FIFA potrzebuje dziś właśnie tych wartości" – powiedział Tashima dziennikarzom po posiedzeniu zarządu JFA w Tokio.
"Najbardziej budujące jest to, że Japoński Związek Piłki Nożnej w pełni mnie popiera" – dodał były szef JFA.
68-letni Tashima był w przeszłości członkiem Rady FIFA, głównego organu decyzyjnego i strategicznego organizacji w okresach pomiędzy Kongresami.
Decyzja Tashimy o kandydowaniu na szefa FIFA zbiega się w czasie z krytyką wobec urzędującego prezydenta Gianniego Infantino – znanego z bliskich relacji z przywódcą USA Donaldem Trumpem.
Infantino, który będzie ubiegał się o reelekcję, spotkał się z falą krytyki po decyzji światowej federacji o niewyegzekwowaniu zawieszenia amerykańskiego zawodnika podczas tegorocznych mistrzostw świata, oraz po tym, jak zaproponował utworzenie odrębnego podmiotu, który miałby nadzorować organizację mundialu. Ostatecznie wycofał się z tego planu w obliczu silnego oporu ze strony różnych organizacji, w tym UEFA.
