29-letni Hurkacz po raz ósmy rywalizował w US Open i nigdy nie przebrnął drugiej rundy.
"W czwartym secie miałem kilka okazji na przełamanie rywala, ale zepsułem jedno z kluczowych zagrań. Trzeba jednak przyznać, że Ben zagrał dobre spotkanie, a ja zacząłem nieco wolniej. Potrzebowałem trochę czasu, aby przyzwyczaić się do warunków panujących na korcie i to na pewno mi nie pomogło" – tłumaczył Polak.
Jego gra w dużym stopniu opiera na serwisie, ale w środę nie funkcjonował on na najwyższym poziomie. Popełnił siedem podwójnych błędów, przy 14 asach, a skuteczność pierwszego podania wyniosła zaledwie 58 procent.
"Nie czułem się najlepiej na serwisie. Trochę inaczej czułem przestrzeń, kiedy wyrzucałem piłkę. Nie mogłem znaleźć swojego właściwego, dobrego rytmu. Na pewno, gdybym lepiej serwował, to później lepiej by mi się grało. To są te małe detale, w których Ben był solidniejszy ode mnie" – ocenił.
Spotkanie zostało rozegrane na głównym korcie nowojorskiego obiektu – Arthur Ashe Stadium. Ze względu na odległą pozycję w rankingu Hurkacz musiał wcześniej trenować poza obiektem.
"Inaczej gra się na bocznych kortach, a inaczej na Arthur Ashe. Chwilę zajmuje, zanim się zaadaptuje do panującego tam szumu. Wychodząc na ten kort, byłem podekscytowany i cieszyłem się, że wreszcie na nim zagram. W trakcie meczu zamykano dach i powinienem poczekać, aż zostanie on całkowicie zamknięty. Niestety, kontynuowałem grę w trakcie tego procesu i przegrałem ważnego gema" – wspomniał.
Następny występ Wrocławianin zapowiedział w Chinach.
"Fizycznie czułem się całkiem dobrze i z tego najbardziej się cieszę, bo w ostatnim czasie miałem trochę problemów ze zdrowiem. Teraz mogę cały czas budować swój poziom i w kolejnych turniejach w tym roku na pewno będę grał lepiej" – zakończył Hurkacz.
