Choć obaj od lat grają w głównych turniejach, to dopiero dziś w Nowym Jorku spotkali się pierwszy raz. Hubert Hurkacz (47. ATP) sześciokrotnie już docierał do drugiej rundy US Open i nigdy nie dotarł dalej. Dlatego pojedynek z Benem Sheltonem (9. ATP) wydawał się wyjątkowo istotnym testem formy Polaka.
Sprawdź szczegóły meczu Shelton - Hurkacz w Nowym Jorku
Gem słabości okazał się nie do odrobienia
Hubert świetnie przeszedł przez pierwszego gema, nie wpuszczając rywala do wymian. Zamknął go smeczem, podczas gdy Amerykanin starał się przede wszystkim uciekać od swojego bekhendu. Pięć gemów upłynęło bez ryzyka, za to piąty – gdy rozpoczęło się zasuwanie dachu nad kortem – zupełnie nie ułożył się Polakowi.
Po dwóch punktach Amerykanina 29-latek popełnił błąd podwójny. Przy 15:40 dwukrotnie obronił się, zerkając wciąż w kierunku kopuły. Kompletnie stracił pierwszy serwis, popełniając łącznie trzy błędy podwójne w jednym gemie. Margines błędu z takim rywalem nie pozwala oddawać gemów tak łatwo – Shelton obronił przewagę pewnie i nawet gem na sucho nie uskrzydlił już Wrocławianina, który przy pierwszej piłce setowej straciła seta.
Jeśli wracać, to w takim stylu!
W drugim secie nie oglądaliśmy już takich problemów Polaka, w piątym gemie pewnie wyszedł na 3:2, gdy Shelton próbował nałożyć presję przy 30:30. Wydawało się, że jest na tyle pewny siebie, by uniknąć niepotrzebnych kłopotów. Tyle że przy wyniku 3:3 ponownie podwójnym błędem oddał gema.
Amerykańscy kibice świętowali – już widzieli drugiego wygranego seta oczyma wyobraźni. Na ziemię sprowadził ich Wrocławianin, który zareagował imponująco. Dwie widowiskowo poprowadzone wymiany dały punkty Hurkaczowi przełamanie powrotne. Uskrzydlony Polak bez straty punktu objął prowadzenie 5:4, a w dziesiątym gemie presja była na rywalu.
Hubert rozpoczął świetnie, maratońską wymianę wygrywając cierpliwością. Gdy po raz drugi Amerykanin posłał zbyt długą piłkę, oddał dwie piłki setowe Hurkaczowi! 23-latek wytrzymał presję, zamknął swojego gema, ale w dwunastym pękł, popełniając wymuszony błąd i tracąc seta.
Dopiero tie-break wskazał lepszego
Na początku trzeciego gema Shelton bronił się przed lobem tweenerem, ale nie miał recepty na smecz, który wrócił na jego stronę. Amerykanin uzyskał jednak szansę na przełamanie moment później. To był pierwszy poważny test Polaka, odkąd przejął kontrolę. Zgasił zagrożenie i szedł dalej.
Choć obaj byli pewni przy podaniu, to nie oglądaliśmy kanonady asów, wymiany były różnorodne i zwykle trzymały naprawdę dobry poziom. W trzecim secie pozostawały bez konsekwencji o tyle, że udawało się trzymać serwis. W siódmym gemie Polak zachował spokój przy 15:30, a gdy domknął gema, Ben aż uderzył rakietą o kort.
W dziesiątym gemie Hurkacz zgubił rytm, przy 0:30 musiał znów odrabiać. Znów zachował spokój i serwisem nie pozwolił absolutnie na nic. Nieunikniony okazał się tie-break, który tym razem zaczął się od momentu słabości. Błąd podwójny Polaka i dwa punkty serwisem Amerykanina. As otworzył wynik Huberta, ale stracił drugie mini przełamanie. Choć odrobił punkt, to był wybity z rytmu i nie było powrotu do seta.

Porażka dopiero w czwartej godzinie
Po dwóch godzinach i 20 minutach zaczął się czwarty set. Choć zaczął się nerwami Sheltona (błąd podwójny), to zdecydowanie pod górkę miał Hurkacz. Pierwszy serwis nie dawał oczekiwanej wymiany i podczas wycieńczającej wymiany 29-latek obronił się przed przełamaniem. Tu marginesu błędu nie było, a po przetrwaniu natychmiast zamknął gema.
W trzecim gemie Polak zaczął od obiecującego 30:0 przy podaniu rywala, a w poszukiwaniu break pointa był bliski upadku. Ostatecznie Shelton obronił się w walce na równowagi. Wrocławianin ratował się dwukrotnie w czwartym gemie, w siódmym imponował punktami przy serwisie Amerykanina, jednak ten pozostawał nie do „nadgryzienia”.
W końcu dziewiąty gem wydawał się dać przewagę Wrocławianinowi. Fantastycznie wypracował dwa break pointy, przy drugim otrzymując od części widzów po punkcie z małej gry. Znów nic, a poziom nie spadał mimo czwartej godziny – bezbłędny przy siatce Polak obronił się na 5:5.
Shelton wrócił na prowadzenie i chciał uciec przed tie-breakiem. Uzyskał 30:0 po sporym błędzie Wrocławianina, ten wyrównał, ale minimalnie autowym forhendem dał piłkę meczową. Kolejną wymianę przegrał, a z nią cały mecz. Z jednej strony turniej jak każdy dla Hurkacza – koniec w drugiej rundzie. Ale Polak zaoferował dziś swoim kibicom naprawdę klasowy występ, by nie powiedzieć ucztę.

