Alcaraz, który wrócił do gry w Nowym Jorku po czteromiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją nadgarstka, pokonał sklasyfikowanego na 72. miejscu rywala 4:6, 6:0, 6:3, 6:2 w czasie 2 godz. 40 min na stadionie Arthura Ashe’a.
Alcaraz, który w trzeciej rundzie zmierzy się z Chińczykiem Wu Yibingiem, za problemy w pierwszym secie obwinił niewykorzystaną szansę na przełamanie, która mogła dać mu prowadzenie 4:2.
Zamiast tego Faria doprowadził do remisu 3:3, a następnie przełamał Alcaraza i wyszedł na prowadzenie 4:3.
"Trudny mecz dla mnie. Oczywiście w pierwszym secie czułem się świetnie, miałem break pointa, ale go nie wykorzystałem" – powiedział Alcaraz.
"Później zacząłem się spieszyć. Nie dawałem sobie czasu, brakowało mi cierpliwości i to kosztowało mnie przełamanie".
"Przeciwko komuś takiemu jak Jaime, który serwuje 140, 141 mil na godzinę, to bardzo trudne".
"Starałem się zachować spokój... myśleć, że dobre rzeczy jeszcze się wydarzą".

Faria z kolei może żałować, że nie wykorzystał świetnego początku. Serwis 23-latka kompletnie się posypał w drugim secie, a Alcaraz przyspieszył tempo i zaczął trafiać mocniej z głębi kortu.
Chociaż Alcaraz musiał obronić dwa break pointy w pierwszym gemie, a potem utrzymał podanie, później kontrolował już przebieg gry.
Faria został przełamany trzy razy, gdy Alcaraz wrzucił wyższy bieg i przejął inicjatywę.
Hiszpan utrzymał dobrą passę także w trzecim secie, przełamując Farię na 2:0.
Faria odpowiedział przełamaniem serwisu Alcaraza na 2:1, ale już w kolejnym gemie znów stracił podanie i przegrywał 1:3.
Do końca seta obaj utrzymywali swoje serwisy, a Alcaraz objął prowadzenie 2:1 w setach.
W czwartym secie Alcaraz uzyskał podwójne przełamanie i wyszedł na 5:1, a następnie pewnie zakończył mecz przy własnym serwisie.
