Japonia walczyła o utrzymanie szans na wygranie grupy, jednak to Szwecja oddała pierwszy celny strzał w meczu. Alexander Bernhardsson próbował, lecz nie zdołał poważnie zagrozić Zionowi Suzukiemu. W pierwszej połowie klarownych okazji było jak na lekarstwo, choć to Japonia częściej przeważała. Drużyna Grahama Pottera przeżyła poważny cios, gdy kluczowy obrońca Isak Hien musiał opuścić boisko z powodu kontuzji jeszcze przed przerwą.
Sprawdź szczegóły meczu Japonia - Szwecja
Samurai Blue – którzy również dokonali zmiany w pierwszej odsłonie – mieli najlepszą okazję tej części gry tuż przed gwizdkiem na przerwę. Jednak kapitalna, jednoręczna interwencja Jacoba Widella Zetterströma po strzale Keito Nakamury utrzymała remis.
Chwilę po przerwie Ao Tanaka znalazł się w dobrej pozycji do oddania strzału, który niestety dla Japonii poszybował nad poprzeczką, ale Samurai Blue przejęli inicjatywę. Presja przyniosła efekt w 56. minucie, gdy genialne podanie Ritsu Dōana otworzyło drogę Daizenowi Maedzie, który pewnie wykończył akcję i zdobył swoją pierwszą bramkę w kadrze od września 2024 roku
Prowadzenie Japonii nie trwało jednak długo, bo zupełnie z niczego Anthony Elanga doprowadził do wyrównania. Skrzydłowy Newcastle wszedł z prawej strony w pole karne i pięknym, zakręconym strzałem lewą nogą z linii szesnastki zdobył bramkę w drugim meczu z rzędu, zapewniając emocjonującą końcówkę.
Czujność Suzukiego pozwoliła mu następnie sparować groźny strzał Alexandra Isaka. Na 20 minut przed końcem spotkanie wciąż było otwarte, choć płynność gry zakłóciła przerwa na uzupełnienie płynów w drugiej połowie.
Desperacja Szwedów w poszukiwaniu drugiego gola często sprawiała, że zostawiali więcej miejsca w defensywie, a w ostatnich 10 minutach Koki Ogawa z Japonii powinien był lepiej wykorzystać sytuację, gdy został zupełnie niepilnowany po dośrodkowaniu z prawej strony.
Elanga i Isak zostali w końcówce zatrzymani przez Suzukiego (w drugiej z sytuacji pomogła poprzeczka), ale Szwecja i tak awansowała do fazy pucharowej MŚ po raz piąty z rzędu. Na poznanie rywala w 1/16 finału będzie musiała jeszcze poczekać, natomiast Japonia zmierzy się z pięciokrotnym mistrzem świata – Brazylią.

