Jeśli Górnik odpadnie z Ferencvarosem, to zagra z AS Monaco w 4. rundzie eliminacji Ligi Konferencji, jeśli odrobi stratę w rewanżu - trafi na turecki Trabzonspor w kwalifikacjach LE i jednocześnie zapewni sobie udział w jesiennej fazie zasadniczej LK.
"Jesteśmy skupieni, zmotywowani. Wiem, że zagramy na dużo wyższym poziomie, niż w Budapeszcie. Zdajemy sobie sprawę z tego, że na pewno teraz jest większa szansa, niż w kolejnej rundzie Ligi Konferencji" - dodał reprezentant Słowenii.
Podkreślił, że choć Ferencvaros nie ma w składzie takich indywidualności jak Fenerbahce, to jest silnym zespołem.
"Mieliśmy w Budapeszcie dużo problemów w środku pola, w pierwszej połowie na boisku panował taki mały chaos. Nie możemy sobie na to pozwolić w rewanżu" – stwierdził obrońca.
Górnik w minioną sobotę pokonał na wyjeździe Radomiaka Radom 3:1 w spotkaniu ekstraklasy, a Węgrzy u siebie przegrali w towarzyskim meczu z Realem Madryt 1:2.
"W Radomiu Peter Federico (zdobywca dwóch goli) pokazał jakość, myślę, że będzie zdecydowanie lepszy. Paulo Bernardo tak samo. Potrzebujemy tych nowych zawodników na jutrzejszy mecz. Wyjściowa jedenastka będzie trochę inna niż w Radomiu i Budapeszcie. Ale ona nie jest najważniejsza. Jeśli chcemy utrzymać wysoką intensywność, aktywność, to potrzebne będą zmiany w trakcie gry. Wierzę, że wyjdą na plus i będziemy w stanie odrobić straty" – wyjaśnił szkoleniowiec.
Przyznał, że nie oglądał sparingu Ferenvarosu z Realem.
"Nie interesowało mnie to, bo my zrobili dobrą analizę naszego spotkania, to było najważniejsze. Już wiemy, czego możemy oczekiwać. Ferencvaros jest po prostu mocny, musimy zagrać lepiej niż w pierwszym spotkaniu. Zobaczymy, na co przeciwnik nam pozwoli. W Budapeszcie kilku naszych zawodników zagrało słabo, kiedy oglądałem mecz ponownie – bardzo mi się nie podobał. W czwartek się okaże, czy Górnik jest gotowy, by grać w fazie grupowej europejskich pucharów, albo jeszcze nie" – ocenił Słowak.

Ponieważ rywalizacja z Ferencvarosem może się skończyć rzutami karnymi, podkreślił, że zawodnicy trenowali ten element.
"Wiem, którzy się poprawili w tej kwestii. Dobre jest to, że ci spoza wyjściowej jedenastki wykonują karne dużo lepiej. Zobaczymy, jaki będzie jutro wynik" – powiedział.
Zaznaczył, że – mimo takiego samego wyniku w pierwszym wyjazdowym spotkaniu – starcie z Węgrami będzie zupełnie inne od tego z Fenerbahce.
"Wszyscy widzimy, że jakość rywala jest inna, że to nie Fenerbahce, ale też inne są oczekiwania, presja. Kiedy w rewanżu u siebie straciliśmy gola z rzutu karnego, zawodnicy mogli się rozluźnić, bo nie mieliśmy już nic do stracenia. Dlatego zagraliśmy na tak wysokim poziomie, teraz spróbujemy to powtórzyć, tylko pod presją kibiców i samych siebie" – podsumował szkoleniowiec.
