Przejdź do głównej treści

Śląsk poległ we własnej hali, wciąż tylko jedna wygrana w Pucharze Europy

Śląsk poległ we własnej hali z Coseą, wciąż tylko jedna wygrana w Pucharze Europy
Śląsk poległ we własnej hali z Coseą, wciąż tylko jedna wygrana w Pucharze EuropyČTK / imago sportfotodienst / JAKUB MARKOWSKI/400MM

Koszykarze Śląska przegrali we własnej hali z Cosea JL Bourg-en-Bresse 84:88 (20:27, 19:20, 21:14, 24:27) w szóstej kolejce grupy C Pucharu Europy. Zespół z Wrocławia pozostaje z jedną wygraną w tych rozgrywkach.

Cosea JL Bourg-en-Bresse w poprzednim sezonie zdobył Puchar Europy, ale teraz radzi sobie znacznie gorzej i po pięciu kolejkach miał jedno zwycięstwo na koncie, czyli tyle samo, co Śląsk. Mimo wszystko to Francuzi byli faworytami.

Gospodarze szybko postawili się w roli goniącego, bo już po czterech minutach przegrywali 4:11. Kolejne fragmenty były lepsze w wykonaniu Śląska, który zbliżył się do rywali na cztery punkty (11:15), ale wystarczyło kilka błędów i przyjezdni ponownie odskoczyli (11:23).

Drugą kwartę Śląsk rozpoczął od 0:8 i przegrywał już 20:35. Fatalną serię w ataku przerwał Anthony Hickey i od tego momentu mecz się wyrównał, ale to oznaczało jedynie tyle, że przewaga gości nie rosła. W drugiej połowie kwarty Wrocławianie przejęli inicjatywę, odrobili siedem punktów, ale mieli jeszcze do odrobienia straty z początku spotkania (39:47).

Francuzi lepiej spisywali się na tablicach, ale też byli skuteczniejsi w rzutach z dystansu. Obie ekipy miały po dwóch kwartach dwie „trójki” na koncie, ale Śląsk na 13 prób, a goście na siedem.

Zaraz na początku trzeciej kwarty goście po raz trzeci trafili zza linii 6,75 m, ale kolejne minuty należały do gospodarzy, którzy najpierw zbliżyli się na 46:50, a po następnych dwóch minutach było już tylko 50:53. Śląsk agresywnie bronił, był skuteczny w ataku i po dwóch „osobistych” Jakuba Nizioła na 80 sekund przed końcem kwarty było już tylko 58:59.

Przed ostatnią kwartą obrońcy Pucharu Europy wygrywali 61:60, ale po niespełna dwóch minutach Wrocławianie wyszli na prowadzenie 64:63. Następne fragmenty były wyrównane a wynik bliski remisu. Śląsk prowadził 71:68, ale kilka chwil później było już 71:74. Losy spotkania ważyły się do ostatnich sekund.

Na półtorej minuty przed końcem gospodarze prowadzili 84:81, ale później pięć punktów z rzędu zdobył Tyger Campbell. Trener Danny Franco poprosił o czas. Po wznowieniu gry Wrocławianie rozegrali akcję na rzut za trzy punkty, ale Anthony Hickey się pomylił. Śląsk miał jeszcze szansę na doprowadzenie do dogrywki przy stanie 84:87, ale się nie udało i wygrana pojechała do Francji.

Wybierz Flashscore w GoogleCzytaj nasze artykuły częściej
DodajDodaj w Google
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen