Argentyńska gwiazda dała Miami prowadzenie 2:1 w 26. minucie po swoim firmowym uderzeniu lewą nogą z rotacją w dalszy róg bramki.
Po powściągliwej celebracji z kolegami z drużyny, podczas której pozwolił sobie na krótki uśmiech, kapitan Miami uniósł ręce w stronę nieba nad Philadelphią.
Messi miał też kluczowy udział przy pierwszym golu Miami zaledwie pięć minut wcześniej, gdy przejął piłkę na lewym skrzydle po akcji urugwajskiego napastnika Luisa Suareza, który zgrał głową piłkę w pole karne, a młody Amerykanin Daniel Pinter wykończył akcję z bliska.
Gospodarze zapewnili sobie punkt dzięki trafieniom Indiany Vassileva w 11. minucie oraz Neila Pierre'a w 58. minucie.
Messi awansował na drugie miejsce w klasyfikacji strzelców MLS z dorobkiem 13 goli, tracąc jedno trafienie do chorwackiego napastnika FC Dallas Petara Musy.
Nie potrafił trafić do siatki w dwóch meczach rozegranych po powrocie z Argentyny po śmierci ojca, Jorge, 8 sierpnia.
W tych dwóch spotkaniach Miami przegrało 2:3 z meksykańskim Leonem i odpadło z Leagues Cup, a następnie poniosło porażkę 1:4 w MLS z Nashville, gdzie Messi nie wykorzystał rzutu karnego.
Miami nie wygrało już czterech kolejnych meczów i traci siedem punktów do lidera Konferencji Wschodniej, Nashville.
