Przerwana seria Rębeckiego. Polak nieoczekiwanie zupełnie rozbity na gali UFC

Reklama
Reklama
Reklama
Więcej
Reklama
Reklama
Reklama

Przerwana seria Rębeckiego. Polak nieoczekiwanie zupełnie rozbity na gali UFC

Przerwana seria Rębeckiego. Polak nieoczekiwanie zupełnie rozbity na gali UFC
Przerwana seria Rębeckiego. Polak nieoczekiwanie zupełnie rozbity na gali UFCProfimedia
W nocy w St. Louis odbywała się kolejna gala UFC Fight Night największej federacji mieszanych sztuk walki na świecie. Niestety występujący na niej Mateusz Rębecki został zupełnie rozbity przez Diego Ferreirę i przegrał przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie.

Rębecki podchodził do tego starcia po 16 wygranych z rzędu, w tym trzech w UFC. Co prawda na kilka tygodni przed walką zmienił się mu rywal, ale mimo to był zdecydowanym faworytem w pojedynku z będącym już blisko końca kariery Ferreirą. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. 

W pierwszej rundzie "Chińczyk" ruszył w swoim stylu na swojego rywala i mocno go obił kolejnymi kombinacjami ciosów. Starcie było bardzo intensywne i regularnie lądowało w parterze. Polak przyjął trochę na głowę, ale jednak zdominował pierwszą odsłoną, choć nie udało mu się skończyć rywala i stracił mnóstwo sił. 

W drugiej rundzie sytuacja się już zmieniła i do głosu doszedł doświadczony Brazylijczyk, który dobrze radził sobie w parterze i wyorzystywał swoje zapaśnicze umiejętności, a Polak był regularnie obijany. Widać było, że brakuje mu już sił i tak naprawdę już wtedy było końca walki. 

Trzecia odsłona to już tylko obijanie zupełnie bezradnego Polaka, który momentami słaniał się na nogach, a wszystkie swoje próby ofensywy wykonywał w akcie zupełnej desperacji. Na pół minuty przed końcem ledwo stał, ale próbował wyczekać do końca pojedynku, jednak Ferreira obalił go z dziecinną łatowścią i zalał ciosami, po których sędzia na dziewięć sekund przed końcem ostatniej rundy przerwał pojedynek. 

Mówiło się, że Rębecki w razie zwycięstwa może awansować do najlepszej piętnastki rankingu UFC w kategorii lekkiej. Teraz oczywiście nie ma o tym mowy, a dalsze losy Polaka po nieoczekiwanej porażce stanęły pod znakiem zapytania.