Najlepiej punktująca ekipa wiosny przyjechała w piątkowy wieczór z pobliskich Niepołomic do Krakowa i od pierwszych sekund zaczęła straszyć swoją główną bronią: wrzut z autu Hajdy pozwolił na strzał przewrotką przed upływem minuty. I choć Letkiewicz spokojnie to wyłapał, to długo czekaliśmy na cokolwiek lepszego w wykonaniu obu ekip.
Sprawdź szczegóły meczu Wisła Kraków - Puszcza Niepołomice
Żelazna dyscyplina Puszczy w swojej tercji kompletnie neutralizowała osłabioną kontuzjami ofensywę Wisły i dopiero w 25. minucie doczekaliśmy się celnego strzału. Grujcić nie mógł tym uderzeniem przestraszyć Perchela, który stopniowo coraz częściej musiał przygotowywać się do interwencji.
W 35. minucie rozpędzająca się Wisła dała fanom nadzieję mocnym strzałem Omicia tuż obok słupka, ale 45 minut minęło bez gola. Dopiero w doliczony czas weszliśmy strzałem Dudy z wolnego, jeszcze zbyt lekkim. Mimo wszystko udało się otworzyć wynik przed gwizdkiem, gdy Fred Duarte wygrał pozycję i doskoczył do wrzutki Krzyżanowskiego, a jego strzał głową wśliznął się pod interweniującym Perchelem.
Podopieczni Tomasza Tułacza wyszli z jasnym celem odrobienia straty i zajęło im to niewiele ponad 10 minut. W 58. minucie Amarildo Gjoni wszedł prawą stroną w pole karne, Grujcić nie przeciął piłki, która pod ostrym kątem weszła do bramki pod Letkiewiczem.
Mariusz Jop posłał w bój wracającego po kontuzji Jordiego Sancheza i Biała Gwiazda zaczęła dociskać przyjezdnych w ich szesnastkę. Mogło dojść do błyskawicznej odpowiedzi gospodarzy, gdyby Perchel nie wypchnął piłki Bozicia nad poprzeczkę.
Ostatecznie impas przełamał Sanchez po 70 minutach gry. Piłkę w pole karne wrzucał z wolnego Duda, Kutwa tyłem do rywali rozegrał ją z Hiszpanem, a ten huknął po nodze obrońcy i pokonał Perchela.
Radość w Krakowie nie potrwała długo, a przy golu Puszczy trudno nie wstać i nie złożyć rąk do oklasków: wrzut z autu, trzy zgrania głową na dalszy słupek, a tam Gjoni wślizgiem zmieścił piłkę w oknie w sposób trudny do uwierzenia! I choć Wisła napierała do końca doliczonego czasu, to wyniku nie udało się już zmienić.
Remis 2:2 oznacza, że Wisła pozostaje niepokonana tej wiosny, lecz awansu nie będzie świętować w tym tygodniu. Tylko wygrana i korzystny układ innych wyników mogły przypieczętować powrót do Ekstraklasy. Zadowoleni z wyniku mogą być też goście, którzy w tym roku punktują lepiej niż inne ekipy w lidze.

